Zdaniem Pawlaka ważne jest przy jakim kursie złotego będziemy wchodzili do strefy euro. Czas ma znaczenie drugorzędne. Najważniejsze, aby ten kurs odpowiadał mniej więcej poziomowi równowagi, który możemy zaobserwować w ciągu ostatnich 12 lat. Ten kurs jest na poziomie ok. 4 zł za euro. "Gdybyśmy przy takim poziomie wchodzili (do strefy euro - PAP), to można powiedzieć, że będzie to długookresowo bezpieczne" - powiedział w poniedziałek dziennikarzom.

>>> Polecamy: Rostowski: Strefa euro? Nie ma się co spieszyć

Dodał, że przy zbyt mocnym kursie złotego względem euro do Polski będzie napływać zbyt dużo towarów z importu. "A my będziemy musieli wyjeżdżać za granicę do pracy. Gdyby kurs był zbyt słaby, to z kolei będzie wywoływało utratę realnej wartości naszych wynagrodzeń i emerytur" - zaznaczył.

>>> Czytaj też: "NYT": Polska zyskuje dzięki nieobecności w strefie euro. Złotówka winduje gospodarkę

Dodał, że atutem polskiej gospodarki podczas światowego kryzysu był złoty. "Z drugiej strony osłabienie złotego poprawiło naszą konkurencyjność. Dzięki temu mogliśmy znacznie lepiej wygrać tę szansę w kryzysie. To znaczy towary jechały za granicę, a miejsca pracy pozostawały w kraju".

"Nie czarujmy z euro. Tylko róbmy swoje i dbajmy, żeby gospodarka dobrze się rozwijała" - zaznaczył Pawlak. "Nasza własna waluta pomogła nam w kryzysie, bo zamortyzowała te procesy gospodarcze. Gdyby było tak, jak w krajach bałtyckich, że mielibyśmy (...) związanie sztywne złotego z euro, to byłyby również podobne zjawiska i podobna presja na przykład na obniżanie wynagrodzeń" - podkreślił.

Jego zdaniem Polska jest też w lepszej sytuacji gospodarczej niż Węgry. "W kursie forinta odbija się nie tylko sytuacja gospodarcza, ale stan finansów publicznych. Polska ma pod tym względem dużo lepszą pozycję, bo nie ma takiego poziomu zadłużenia, nie ma takich napięć strukturalnych i gospodarka się rozwija" - zaznaczył.

Pawlak przebywał w poniedziałek w Budapeszcie, gdzie spotkał się m.in. z wicepremierem, ministrem administracji publicznej i sprawiedliwości Węgier Tiborem Navracsicsem i prezesem koncernu MOL Zsoltem Hernadim.