To, co się teraz dzieje, to powrót do normalności. Polityka się sprawdza, co nie oznacza, że nie można jej poprawić. Jednak zaskakujące jest nie to, jak wysokie stały się nominalne i realne stopy procentowe, ale jak niskie pozostają. Prawdopodobnie jeszcze poważnie wzrosną, jeżeli zaistnieją mniej anormalne warunki.

Co się stało? Pomiędzy 30 listopada i 13 grudnia 2010 r. rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych podskoczyła o 0,49 pkt proc. Towarzyszący temu skok papierów niemieckich i brytyjskich wyniósł odpowiednio 0,30 i 0,34 pkt. Wzrost pomiędzy 4 listopada i 13 grudnia był jeszcze większy i wyniósł 0,8, 0,46 i 0,61 pkt proc. dla USA, Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Obecnie wydaje się niemal pewne, że spadkowy trend się odwróci, bo kraje wschodzące rozbudowują swoje gospodarki. Co więcej, spadnie też prawdopodobnie globalna stopa oszczędności, ponieważ w dużych krajach wschodzących społeczeństwo się starzeje, a konsumpcja rośnie w szybkim tempie. Efektem będzie wzrost popytu na oszczędności w porównaniu z podażą i wzrostem realnych stóp procentowych.

Historycznie realne stopy procentowe na poziomie trzech procent należy traktować jako normalne. Wyobraźmy sobie, że zamiast tego sięgnęły aż czterech procent. Rentowności wiarygodnych obligacji mogłyby wtedy z powodzeniem sięgnąć sześciu procent. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to realne i nominalne stopy procentowe z czasów kryzysu okażą się tylko krótkim przerywnikiem. Tylko jeżeli ożywienie gospodarcze zawiedzie i pojawi się deflacja, długoterminowe stopy w USA lub Niemczech mogą znacząco spaść.

Jak na razie nie jest źle. Czy jednak oznacza to, że nie ma się czym martwić? Oczywiście nie. Banki centralne muszą uważnie obserwować oczekiwania inflacyjne. Wydają się być one dobrze zakotwiczone w USA i strefie euro, ale znacznie gorzej w Wielkiej Brytanii, gdzie Bank Anglii musi zachować ostrożność.

Generalnie to, co dzieje się na rynkach obligacji, jest pocieszające. Stopy rosną, bo słabnie depresyjna psychologia. Przy odrobinie szczęścia ożywienie gospodarcze zapuści trwalsze korzenie.