Z raportu Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich wynika, że usług firm nielegalnie oferujących gry hazardowe i zakłady wzajemne korzysta nawet 700-800 tys. Polaków. W 2009 r. 5 proc. polskich użytkowników internetu uprawiało e-hazard. Z prognoz wynika, że w 2010 r. firmy oferujące hazard on-line ściągną z polskiego rynku nawet 4 mld zł.. Tymczasem zgodnie z nową ustawą o grach hazardowych prowadzenie gier losowych i zakładów wzajemnych przez Internet jest niedozwolone.

Czytaj też: Wpływy podatkowe z bułgarskiego hazardu są wyższe niż z sektora bankowego

Ale nie ma żadnego problemu by skorzystać z takich usług ze stron internetowych firm, które zarejestrowane są za granicą np. na Malcie, Cyprze czy Gibraltarze. To szczególnie dotkliwie odczuwają naziemni bukmacherzy. Jak przekonują po 3 pierwszych kwartałach tego roku ich obroty spadły o 11 proc. w porównaniu z analogicznym okres roku ubiegłego. Bardziej jednak niepokoi ich fakt, że spada też dynamika przychodów kwartał do kwartału. Te maleją, aż o 18 proc..

Traci też na tym budżet państwa. Po I półroczu tego roku podstawa opodatkowania z tytułu zakładów wzajemnych jest o 9 proc. niższa niż w roku ubiegłym. Państwo nie pobiera ani złotówki podatku od tych 4 mld zł, które Polacy wydają na hazard w sieci.