Ale jak sam twierdzi, o wiele większą satysfakcję daje mu budowanie jednej z największych w polskiej gospodarce grup przemysłowych.

Na GPW od początku

Zaczynał od rozlewania oranżady. Pierwsze poważne pieniądze zarobił na skupie metali kolorowych. Blisko 30 lat temu trafił na GPW.

>>> Czytaj też: Leszek Czarnecki najbogatszym polskim inwestorem giełdowym

Roman Karkosik w 1991 r. był członkiem rady nadzorczej Kabli, jednej z pierwszych pięciu spółek na warszawskim parkiecie. – Kable współpracowały z Bankiem Śląskim, więc gdy doszło do sprzedaży akcji banku, zainteresowałem się tym – wspomina. W 1993 r. kupił więc walory Banku Śląskiego.

Pod koniec lat 90. zaczął skupować udziały będących w kiepskiej sytuacji finansowej Zakładów Chemicznych i Tworzyw Sztucznych Boryszew oraz Huty Oława. Stał się właścicielem większościowych pakietów akcji obu firm i zaczął je restrukturyzować. Taka sama filozofia przyświecała inwestycji w Elanę, będącą producentem tworzyw sztucznych. Potem zaczął skupować akcje Impex- metalu, producenta i dystrybutora metali nieżelaznych. Stał się też właścicielem Alchemii oraz Skotanu. Inwestował w firmy niedoceniane przez giełdę.

Obecnie łączne obroty całego biznesu kontrolowanego przez Karkosika wynoszą ponad 5 mld zł rocznie, a zatrudnienie to ponad 9 tysięcy osób.

Na zakupach

W biznesie ufa i pozwala zarządzać menedżerom, którym ustala określone zadania. – Nie jestem prezesem, moja funkcja ogranicza się do członkostwa w radach nadzorczych kilku firm. Generalnie nie interesuje mnie zarządzanie operacyjne, po to są zarządy – mówi.

Ale w czasie kryzysu zmienił swoje podejście i przez pół roku wspólnie z zarządami wypracowywał strategie działania. Wiele uwagi poświęcił sprawie oddłużania firm pod naciskiem nie zawsze racjonalnie zachowujących się banków.

Między innymi dzięki temu spółki, w których Roman Karkosik jest dominującym akcjonariuszem, obronną ręką wyszły z kryzysu. Z kolei to pozwoliło na akwizycje.

Serię nowych projektów rozpoczął Boryszew, realizując projekt przejęcia działającej globalnie włoskiej Grupy Maflow z zakładami produkcyjnymi i jednostkami badawczo-rozwojowymi we Włoszech, w Polsce, we Francji, w Hiszpanii, Brazylii, Chinach i Japonii. Spółka cały czas rozgląda się za akwizycjami. Kolejną firmą, jaka znalazła się na jej celowniku, była włoska Cablelettra, również związana z branżą motoryzacyjną. Przejęcie Maflow było możliwe m.in. dzięki nowej emisji Boryszewa o wartości 75 mln zł. Prawa do akcji z tej emisji mogą wkrótce znaleźć się w obrocie. Inwestorzy kupowali nowe walory po 0,1 zł. Obecna rynkowa cena to 2,04 zł.

Kryzys mu niestraszny

Roman Karkosik przewidział ostatni kryzys, ostrzegając o nim w czasie, gdy wszyscy tryskali optymizmem. – Kiedy stwierdziłem, że czeka nas bessa, rynek przyjął to z niedowierzaniem. Ale moja opinia wynikała z analizy przegrzanej koniunktury. Firmy, których wartość można było określić najwyżej na poziomie ośmioletniego zysku, sprzedawano za równowartość trzydziestokrotności zysku. Co gorsza, analitycy utwierdzali inwestorów w przekonaniu, że hossa potrwa jeszcze długo – mówi.

Wielu inwestorów obserwuje Romana Karkosika i stara się naśladować jego działania, chociaż on sam przestrzega przed ślepym naśladownictwem. Majątek inwestora rośnie znacznie szybciej niż giełda, na której jest notowana większość jego fortuny. Biznesowa maksyma Romana Karkosika brzmi: „sprzedawaj, gdy wszyscy kupują” i „martw się wtedy, kiedy jest dobrze, bo jak jest źle, to jest już za późno”.