Brytyjski dziennik zwraca uwagę, że Chorwacja zamyka kolejne rozdziały negocjacyjne z UE, a więc przybliża się do członkostwa. Jednak postępy te przyćmiewa wybuch jednego z największych skandali w powojennej historii tego kraju: aresztowanie byłego premiera Ivo Sanadera w związku ze śledztwem antykorupcyjnym.

"Nie sugerujemy, że Chorwacja nie przynależy do UE. Przynależy. Ale jedną z osobliwości UE jest to, że ma ona większy wpływ na swoich członków przed przystąpieniem niż po" - podkreśla dziennik.

"FT" przypomina przy tym doświadczenia z Bułgarią i Rumunią, które przystąpiły do UE w 2007 roku, "gdy w obu trwała praca nad programami antykorupcyjnymi. Od tego czasu osiągnięto niewielkie postępy. Wynika z tego morał, że podobne problemy najlepiej rozwiązywać, zanim zostanie zjedzona marchewka członkostwa".

>>> Czytaj także: Przez korupcję opóźnia się wejście Chorwacji do UE

Według dziennika "największe zagrożenie, jakie wiąże się z przedwczesnym przyjęciem Chorwacji, polega na tym, że kolejne spartaczone przystąpienie może nastawić UE przeciwko dalszemu rozszerzeniu".

"Byłoby szkoda. Polityka rozszerzeniowa UE jest jednym z jej największym sukcesów. Ułatwiła osadzenie się demokracji i rządów prawa w krajach o autokratycznej lub niestabilnej przeszłości. W interesie UE leży oczywiście zakorzenienie się tych zasad na całych Bałkanach. Pospieszne przyjęcie Chorwacji nie powinno narażać tego szerszego celu strategicznego" - czytamy.

Aby nie powstały takie problemy, "Chorwacja musi pokazać, że dysponuje solidnym mechanizmem rozwiązywania problemu korupcji w sektorze publicznym" - zwraca uwagę brytyjska gazeta.

"Poczyniła już pewne postępy na tym froncie" - przyznaje "FT", przypominając, że chorwacki parlament przyjął w tym miesiącu ustawę zezwalającą na konfiskatę nieruchomości zdobytych drogą przestępczą, w październiku skazano na więzienie byłego wicepremiera za nadużycie stanowiska, a 6 grudnia byłego ministra obrony za korupcję.

"Ale te posunięcia przeciwko wysokim rangą urzędnikom uwypuklają też, jak powszechna jest korupcja w Chorwacji. Porządne śledztwo w sprawie domniemanych przestępstw Sanadera jest niezbędnym warunkiem przystąpienia Chorwacji do UE. Ale to nie wystarczy. Zagrzeb musi przekonująco dowieść, że pozostawiła kulturę korupcji i bezkarności zdecydowanie za sobą" - konkluduje "FT".