EURCHF – pogłębianie dna

Inwestorzy na parze EURCHF nie czekali na „hiszpańską” fazę kryzysu zadłużenia w strefie euro. Wrześniowe historyczne minima na parze EURCHF zostały poddane już w zeszłym tygodniu, zaś obecnie schodzimy niżej podczas gdy rynek szuka dna spadków. Sytuacja przypomina nieco niedawne szukanie dna parę walutową USDJPY, która jednak wykorzystała wzrost rentowności w USA i 25-letnie minima do – jak na razie – zauważalnego odbicia. W przypadku EURCHF takich sprzyjających zwrotowi okoliczności nie widać – na wykresie już dawno nie ma punktów odniesienia, a najbardziej oczywisty czynnik o charakterze fundamentalnym – rozwiązanie kryzysu zadłużenia w strefie – wydaje się odległy.

Warto jednak zwrócić uwagę, iż obecne notowania EURCHF mogą mieć znacznie silniejsze implikacje makroekonomiczne niż w przypadku USDJPY. Szwajcarska gospodarka w relatywnie dużym stopniu opiera swój rozwój na eksporcie do krajów strefy. Historycznie czyniła to przy kursie mieszczącym się w przedziale 1,45-1,80, zaś najczęściej w wąskim przedziale 1,55-1,70. Pytanie jak notowania poniżej 1,30 przełożą się na wzrost gospodarczy i inflację (deflację?).

Jak na razie szwajcarska gospodarka radzi sobie dobrze i to jest jeden z powodów zachęcających rynek do kupowania franka względem euro. Wzrost PKB w drugim i trzecim kwartale przekroczył 3% (w skali roku), zaś wskaźnik aktywności PMI pozostaje bardzo wysoki (w okolicach 60 pkt.), sugerując, iż odbicie w globalnym popycie zrównoważyło negatywny wpływ silniejszego franka, choć w drugim kwartale średni kurs EURCHF wynosił ok. 1,40, a w trzecim jego negatywny wpływ mógł jeszcze nie być odczuwalny (choćby poprzez efekt zabezpieczeń walutowych). Ewidentnie negatywne sygnały dają za to dane o inflacji. Ceny konsumenta w październiku i listopadzie wzrosły o 0,2% R/R, ale w ujęciu bazowym spadały (o 0,15% R/R w październiku i 0,03% w listopadzie). Indeks KOF (będący pewnego rodzaju odpowiednikiem niemieckiego Ifo) w listopadzie znalazł się najniżej od maja. Podsumowując, wydaje się, iż szwajcarskiej gospodarce trudno będzie funkcjonować przy obecnym kursie i wzrost choćby w okolice 1,35-1,40 wydawałby się fundamentalnie uzasadniony. W krótkim terminie jednak, o trajektorii notowań EURCHF przesądzą przede wszystkim nastroje związane z kryzysem zadłużenia w strefie euro oraz ewentualne kroki podjęte przez Bank Szwajcarii (tych ostatnio brakowało).

Chiny podnoszą ceny paliw

Wydarzeniem dzisiejszej sesji azjatyckiej jest decyzja chińskich władz o podniesieniu lokalnych cen paliw (które są regulowane) o ok. 4%. Podwyżka jest dostosowaniem do rosnących (ostatnio dość szybko) cen ropy, natomiast w świetle rosnącej inflacji w Chinach, budzi na rynku zrozumiałe emocje. Po tej decyzji pojawiły się głosy, iż chińskie władze czują się względnie komfortowo z rosnącą inflacją i nie będą się spieszyć z zacieśnieniem monetarnym (co byłoby pozytywne dla rynków akcji i surowców). Wydaje się to mocno życzeniowym myśleniem. Natomiast w krótkim okresie decyzja jest pozytywna dla rynku ropy.

Notowania Brenta znajdują się w okolicach górnego ograniczenia dość regularnego kanału wzrostowego, który obowiązuje już od półtora roku. Najbliższym wsparciem jest poziom 89,50 USD, z kolei celem byków może być poziom 97,25 USD (wyższe górne ograniczenie kanału).

W kalendarzu – PKB na Wyspach i w USA

Dziś w USA i Wielkiej Brytanii poznamy dane o PKB za trzeci kwartał. W obydwu przypadkach będą to jednak trzecie, finalne odczyty (na Wyspach 10.30, konsensus +0,8% q/q, w USA 14.30, konsensus +2,8% annualizowany) i ich wpływ na rynek powinien być niewielki. Dla funta ważniejszy może być publikowany jednocześnie protokół z ostatniego posiedzenia Banku Anglii, zaś w USA ważniejsze mogą okazać się dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym (16.00, konsensus 4,71 mln). Dla notowań ropy istotne mogą okazać się dane o zapasach paliw w USA – ostra zima po obydwu stronach Atlantyku i silny spadek zapasów w ostatnich tygodniach pomagały notowaniom ropy (16.30, oczekiwany jest spadek zapasów ropy o 1,1 mln baryłek). W Polsce posiedzenie RPP, jednak rynek nie oczekuje jakichkolwiek zmian w polityce monetarnej i decyzja powinna przejść niezauważona na rynku złotego.