W obliczu spadającej aktywności inwestorów, dane, jakie dziś napłyną z Polski nie powinny mieć większego wpływu na rynek. O godz. 10.00 poznamy odczyt sprzedaży detalicznej oraz stopy bezrobocia za listopad. Oczekuje się, iż roczna dynamika wzrostu sprzedaży utrzymała się w ubiegłym miesiącu na niezmienionym poziomie w porównaniu z poprzednim odczytem, czyli 9,0 proc. (r/r). Odnośnie stopy bezrobocia natomiast, spodziewany jest jej wzrost do poziomu 11,7 proc.

Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej zgodnie z przewidywaniami nie wpłynęła na wartość złotego. W styczniu jednak oczekiwania na podwyżki stóp procentowych mają szansę się nasilić, co powinno wspierać krajową walutę. Sygnał, iż RPP może zmienić nastawienie względem polityki monetarnej na bardziej jastrzębie dał wczoraj prezes NBP M. Belka. Na konferencji po spotkaniu Rady powiedział on, iż bilans ryzyk zmienia się na korzyść podwyżki kosztu pieniądza. Jego zdaniem przyspieszenie wzrostu gospodarczego zwiększa prawdopodobieństwo nasilenia się procesów inflacyjnych w kraju. Kryzys zadłużenia w Eurolandzie natomiast, poprzez wpływ na spadek apetytu inwestycyjnego wśród inwestorów, jest czynnikiem powstrzymującym nadmierne umocnienie złotego. W związku z tym z komunikatu usunięto zdanie, iż presję aprecjacyjną w notowaniach polskiej waluty tworzy możliwość napływu kapitału zagranicznego.

W notowaniach par dolarowych obserwowaliśmy ostatnio dość duże rozbieżności. Kurs EUR/USD kontynuował konsolidację, GBP/USD odnotował wczoraj dużą zniżkę, natomiast AUD/USD wzrósł ponad poziom parytetu. Dzisiaj te pary są nieco bardziej zgodne – dolar amerykański nieznacznie traci na wartości względem głównych walut. Spowodowany tym niewielki chwilowy wzrost kursu EUR/USD nie doprowadził jednak do wyjścia z dotychczasowego przedziału konsolidacji. Do końca tygodnia raczej już nie będziemy obserwować wybicia. Kurs powinien pozostawać w przedziale 1,3070-1,3200. Na rynkach prawdopodobnie zapanuje świąteczny spokój. Obserwowaliśmy go już wczoraj na większości światowych giełd. Dzisiaj co prawda poznamy kilka interesujących wskaźników z USA, m.in. na temat dochodów i wydatków Amerykanów, zamówień na dobra trwałego użytku oraz sprzedaży nowych domów, jednak trudno oczekiwać, by wywołały one większą reakcję rynku. Jutro kalendarz makro będzie już pusty, a niektóre giełdy nie będą pracować, co powinno sprzyjać stabilizacji.

Kurs EUR/CHF kontynuował wczoraj spadek aż do 1,2440. Dzisiaj podejmuje próbę powrotu ponad psychologiczną barierę 1,2500. Jeśli się ona powiedzie, notowania wartości euro względem franka szwajcarskiego powinny się ustabilizować. Sprzyjać temu będzie wyhamowanie wzrostu rentowności obligacji mniej rozwiniętych krajów strefy euro. W ten sam sposób na kurs EUR/USD powinna również oddziaływać wczorajsza decyzja greckiego parlamentu o zatwierdzeniu budżetu na 2011 r. Budżet ten zakłada oszczędności na poziomie 14 mld EUR. Po Nowym Roku możemy jednak obserwować kolejną falę wzrostu obaw związanych z sytuacją w mniej rozwiniętych krajach strefy euro, w tym przede wszystkim w Hiszpanii.