Bez względu na to, czy jesteśmy w San Francisco, Chicago, Paryżu czy w Warszawie, sięga po niego coraz więcej firm. Idziemy ulicą i co pewien czas otrzymujemy od pobliskich sklepów informacje o promocjach i specjalnych okazjach. To dopiero początek technologicznej rewolucji.

>>> Czytaj też: Portale internetowe stawiają na geolokalizację

Wyobraźmy sobie, że towarzyszące nam urządzenia – nie tylko komórki, ale też sprzęt gospodarstwa domowego, tablety i komputery, samochody, sprzęt wideo, telewizory – że wszystkie one będą umiały w przyszłości znacznie więcej niż dzisiaj. Przede wszystkim będą rozumiały kontekst, w jakim się znajdujemy. Czyli będą czytały w naszych myślach i dzięki temu robiły wiele rzeczy za nas. To przyszłość technologii komputerowej, która zmieni nasze życie bezpowrotnie.

Urządzenia przyszłości będą gromadzić i – co ważne – analizować informacje na nasz temat o każdej porze dnia i nocy, pobierając je z wielu źródeł. Porównają dane o naszym otoczeniu z zapiskami kalendarza, aktywnością w serwisach społecznościowych, ulubionych sposobach i miejscach spędzania wolnego czasu, zainteresowaniach, publikowanych w sieci komentarzach. Będą stale uczyć się tego, kim jesteśmy, jak żyjemy i pracujemy, co lubimy, jak się bawimy. Dzięki temu będą mogły rozpoznawać nasze potrzeby i precyzyjniej na nie reagować. Telefon komórkowy już nie tylko pokaże naszą pozycję, byśmy mogli dostać reklamę sklepu, ale zasugeruje właścicielowi, że z powodu korków powinien wyjechać 15 minut wcześniej, by dotrzeć w zaplanowane miejsce na czas.

>>> Zobacz, jak robi się najlepsze interesy w internecie

Znakomitym przykładem urządzenia z przyszłości jest Personal Vacation Assistant (PVA), stworzony przez Fodor’s Travell przy współpracy z Intelem. To przenośny komputer przypominający tablet, którego oprogramowanie analizuje informacje o naszym położeniu, aktywności i preferencjach turystycznych. Na tej podstawie PVA może rekomendować na bieżąco miejsca, restauracje, wystawy czy inne atrakcje turystyczne. Jednocześnie urządzenie może stworzyć nam blog, na którym będzie umieszczać np. zdjęcia z miejsc, które odwiedziliśmy. Stale pracujemy nad kolejnymi, jeszcze bardziej zaawansowanymi rozwiązaniami, np. nad oprogramowaniem analizującym bieżące informacje o naszym zachowaniu i pozwalającym na dzielenie się nimi z innymi. Dzięki temu nasi znajomi mogliby obserwować nas w postaci animowanego awatara na ekranie telewizora lub komputera.

W dzisiejszym świecie, w którym technologia naprawdę ma już ogromne możliwości, coraz ważniejsze staje się też jej przeznaczenie. Dlatego zanim stworzymy nowy procesor, zanim damy mu ogromną moc obliczeniową, zastanawiamy się, do czego będzie służył i czego potrzebują ludzie. Czy chcą dokonywać skomplikowanych operacji informatycznych, czy też używać komputera do domowej rozrywki w HD i 3D. Równie ważna jest wygoda użytkowania aplikacji i urządzeń. Można więc powiedzieć, że badamy teraźniejszość, by przewidzieć, jaka będzie przyszłość. A wizja świata, jaka z tych obserwacji powstaje, nie odbiega znacząco od tego, co znamy z takich filmów jak „Mission Impossible”.

Doskonałym przykładem połączenia umiejętności czytania myśli i rozumienia kontekstu są okulary, których używał bohater filmu. Dzięki wbudowanej kamerze, procesorowi i połączeniu z internetem wyświetlały od wewnętrznej strony obrazy i informacje dotyczące skanowanej rzeczywistości, rozpoznając np. napotkane twarze. Takie okulary istnieją już dziś. Potrafią rozpoznać drugą osobę, podpowiedzieć, jak się nazywa, a także określić, kiedy ostatni raz ją spotkaliśmy. Używają ich inżynierowie pracujący dla Boeinga do pracy przy skomplikowanych technicznie i wymagających ogromnej precyzji operacjach. Posługując się nimi, można w czasie rzeczywistym korygować wszystkie, nawet te niedostrzegalne dla ludzkiego oka, błędy w konstrukcji. Do użytku komercyjnego nikt ich jeszcze nie wprowadził ze względu na wysokie koszty, ale ten, kto znajdzie sposób, by je obniżyć, zbije fortunę.

Z tego miejsca prowadzi już niedługa droga do jeszcze bardziej zaawansowanego rozwiązania, nad którym pracujemy obecnie razem z naukowcami Carnegie Mellon University. Określamy je mianem programowalnej materii o nazwie Claytronics. Składa się ona z milionów mikroskopijnych sfer zwanych catomami – każda sfera to współpracujące ze sobą nanoroboty, które utrzymywane są razem przy pomocy napięcia elektrostatycznego. Dzięki oprogramowaniu będzie można manipulować rozłożeniem catomów w przestrzeni, zmieniając w ten sposób kształt i kolor przedmiotu. W praktyce technologia ta daje niemal nieskończone możliwości, ograniczone jedynie ludzką wyobraźnią. Trójwymiarowe obiekty zbudowane z niezliczonej ilości mikroskopijnych kul będzie można dynamicznie modelować za pomocą ruchów dłoni. Może to mieć rewolucyjne zastosowanie w tworzeniu modeli w medycynie, designie czy prezentacjach w branży reklamowej.

We współczesnym świecie coraz większą rolę odgrywa komunikacja, która wraz z rozwojem technologii staje się tańsza i szybsza. Wciąż jednak ograniczona do głosu, tekstu i – co najwyżej – transmitowanego na żywo obrazu 2D. Ale stoimy u progu rozwiązań, które wprowadzą komunikację na zupełnie inny poziom. Próbkę nowych możliwości zaprezentowała podczas ostatniej kampanii prezydenckiej w USA telewizja CNN, przesyłając do studia hologram swojej reporterki, która była w sztabie wyborczym jednego z kandydatów.

Gdy dopracujemy tę technologię, nie będziemy sobie zawracać głowy technologią 3D. Będziemy mogli się zmaterializować w postaci hologramu jako część wirtualnego świata, którego reguły i wygląd sami ustalimy. Teoretycznie, by przeprowadzić wywiad czy telekonferencję z biznesowymi, partnerami spotkamy się z nimi w formie holograficznej. Ale by taki sposób komunikacji stał się codziennością, potrzebujemy kosztownych inwestycji w rozwój wydajnej infrastruktury telekomunikacyjnej. Możliwości dzisiejszego internetu nie pozwalają na to, by przesyłać tak olbrzymie porcje danych.

Inteligentne rozwiązania mocno ułatwią nam życie. W naszych laboratoriach mamy już takie urządzenia jak kuchnia przyszłości, która wyświetla interaktywne obrazy na powierzchniach codziennego użytku, takich jak stół czy blat. Możesz położyć kawałek surowego mięsa lub warzywo i po chwili kuchnia zasugeruje przepisy, które można wykorzystać do przygotowania smacznej kolacji, lub po prostu dopisze towar do listy zakupów, byśmy nie zapomnieli o nim przy następnej okazji. Urządzenie może nam wyświetlić film z naszą ulubioną gwiazdą gotowania, która pokaże, jak przyrządzić wybraną potrawę.

Są już urządzenia, które potrafią rozpoznać nasz stan emocjonalny, mierząc bicie serca czy wilgotność skóry. Dzięki tej technologii nasi badacze skonstruowali pilota do telewizora wyposażonego w zestaw sensorów, które na podstawie sposobu posługiwania się urządzeniem, poruszania i naciskania przycisków wykrywają, kto je trzyma. Pilot wykorzystuje proces nazywany przez nas uczeniem nienadzorowanym, co oznacza, że czujniki są aktywne przez cały czas i bez przerwy zbierają informacje o użytkowniku. W momencie włączenia telewizora pilot rozpoznaje, kto go trzyma, a następnie na ekranie telewizora rekomenduje mu programy w oparciu o jego wcześniejsze preferencje. Urządzenie może rozróżniać poszczególnych członków rodziny i dostosowywać programy, rekomendacje oraz listy odtwarzania do ich potrzeb.

Nasi inżynierowie pracują teraz nad stworzeniem komputera sterowanego ludzkimi myślami. Dzięki tej technologii będziemy rozumieć znacznie więcej, niż jesteśmy w stanie powiedzieć na podstawie wilgotności skóry i bicia serca. To badania nad technologią uczenia się maszyn. Pewnego dnia komputery będą mogły czytać w umysłach, co pozwoli użytkownikom kontrolować komputery, roboty lub inne urządzenia wyłącznie za pomocą myśli. Robot lokaj, którego zbudowaliśmy, mający ruchome ramiona, kamerę, skaner laserowy tworzący model 3D pomieszczenia, bez wciskania przez nas żadnego przycisku, a nawet bez wypowiadania słowa, po prostu otworzy lodówkę, wyciągnie z niej zimne piwo, przekąski i poda nam je. Posprząta, wyrzuci śmieci, umyje naczynia, wyprasuje koszule czy zrobi pranie. Przeanalizuje dane z naszego kalendarza, w którym mamy zapisane ważne spotkanie, i sam przygotuje dzień wcześniej koszulę i krawat, sprawdzi korki na drodze do pracy.

Czytające w myślach roboty wiążą się z innym wyzwaniem, nad którym pracujemy: bezpieczeństwem danych, a w przyszłości – myśli. Nie każdy powinien mieć dostęp do naszego prywatnego świata. Sami musimy świadomie decydować, jakie informacje na swój temat udostępniamy innym, a jakich nie. Wszystkie platformy i urządzenia powinny być stale rozwijane pod względem bezpieczeństwa, by zapewnić nam ochronę przed cybeprzestępcami.

Wiemy już sporo na temat tego, jak będzie wyglądała przyszłość. Komputery będą szybsze, będą umiały coraz więcej, maszyny zaczną czytać w naszych myślach, a wirtualna rzeczywistość będzie się przenikać z prawdziwym życiem. Spytał mnie ktoś niedawno, czy dzięki temu, że mamy coraz szybsze komputery, nie uda nam się cofnąć czasu, jak choćby w filmie „Déja vu” z Denzelem Washingtonem. Tej jednej rzeczy nigdy nie zrobimy. Przeszłość i teraźniejszość nigdy się ze sobą nie spotkają, nawet jeśli są fizycy, którzy twierdzą, że wszechświat jest odbiciem procesów komputerowych i można cofnąć czas. Natomiast jeśli będziemy coraz więcej godzin spędzać w świecie wirtualnym, nasze życie w nim będzie podlegało zmianom. Choć więc naprawdę czasu nie cofniemy i nie staniemy się np. młodsi, będziemy mogli zmienić naszą przeszłość i przyszłość w wirtualnej rzeczywistości. Jak to wpłynie na nasze życie, to dziś robota nie dla inżynierów, ale zdolnego scenarzysty.