Od 1 stycznia 2013 r. zgodnie z unijną polityką ochrony klimatu polska energetyka i wiele branż przemysłu będą musiały kupować prawa do emisji dwutlenku węgla. W pierwszym roku 70 proc. uprawnień będzie rozdanych za darmo, 30 proc. trzeba będzie kupić. Jednak w 2020 r. 100 proc. uprawnień będzie płatnych. Uprawnienia będzie sprzedawać rząd, dochody z aukcji będą dochodami budżetu. Co najmniej połowę z nich, zgodnie z prawem unijnym, trzeba będzie przeznaczyć na następujące cele: odnawialne źródła energii, zapobieganie wylesianiu, CCS, efektywność energetyczną, pomoc krajom rozwijającym się, rozwiązanie problemów społecznych (np. związanych ze wzrostem cen energii).

Nie wiadomo, ile będzie kosztowało uprawnienie do emisji tony dwutlenku węgla, ale dostępne raporty zamówione przez rząd szacują, że dochody budżetu z tego tytułu w 2013 roku wyniosą około 18 mld złotych, a w 2020 roku – 33 mld złotych. Warto się zastanowić, na co rząd wyda te pieniądze. Może będzie wspierał firmy, które nie wytrzymają dodatkowego opodatkowania, albo gospodarstwa domowe, których dotknie wzrost cen energii i ogrzewania. A może rozpocznie finansowanie zielonych technologii? Niestety, tego nie wiadomo, wieloletni plan finansowy państwa na lata 2010 – 2013 nie zawiera żadnych informacji na ten temat. W dochodach budżetu w 2013 r. przedstawia się cło, które ma przynieść 2 mld złotych, ale o dochodach z aukcji praw do emisji CO2 nie wspomina się. Ministerstwo Finansów nie uwzględnia w najważniejszym średniookresowym dokumencie finansowym państwa tak poważnych kwot?

Należy nam się informacja na temat konsekwencji wprowadzenia polityki ochrony klimatu. Dojdzie jeszcze jeden podatek, który wyjmie z kieszeni konsumentów prawie 20 mld złotych (przez wzrost cen prądu, ogrzewania wody i nnych). Jaka powinna być polityka gospodarcza, by Polska wytrzymała rok 2013 – wygaszenia inwestycji publicznych i nałożenia podatków CO2? To jest pytanie za 18 mld złotych.