Zdaniem analityków, chęć umocnienia polskiego pieniądza przed ostatnią sesją w roku może skłonić resort finansów do interwencji na rynku i zwiększonej podaży euro.

"Okres pomiędzy Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem będzie się zapewne odznaczał ograniczoną aktywnością inwestorów i niską płynnością rynku walut. W efekcie może dochodzić do przypadkowych zmian bez wyraźnych trendów krótkookresowych" - powiedział analityk Banku BPH Adam Antoniak.

Ekonomista zaznaczył jednak, że ten scenariusz zostanie zrealizowany, jeśli nie będą miały miejsca kolejne interwencje ze strony Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), który w czwartek intensywnie sprzedawał euro. Nie można więc wykluczyć, że chęć umocnienia polskiego pieniądza przed bardzo ważnym z punktu widzenia zadłużenia fixingiem 31 grudnia może skłonić resort finansów do kolejnych tego typu ruchów.

"Jeśli nie będzie znaczących interwencji, to złoty pozostanie dziś na mocniejszych poziomach i będzie handlowany w okolicach 3,95-3,98 za euro, przy ograniczonej aktywności rynku w wyniku m. in. zamkniętej giełdy w Londynie. Globalnie pewnym źródłem niepewności może być także reakcja rynków na sobotnią podwyżkę stóp procentowych w Chinach, ale na razie zostało to odebrane raczej neutralnie" - podsumował Antoniak.