Najczęstszymi klientami sklepów z grami są osoby w wieku 19 – 30 lat. Uwielbiają wirtualną przemoc i skomplikowane strategie.

W najnowszej reklamie PlayStation Move, bezprzewodowego kontrolera do konsoli gier, najpierw syn bawi się z tatą, potem córka gra z mamą. Choć narratorem jest dziecko, reklama skierowana jest do dorosłych. Ci bowiem dla producentów gier są już ważniejszą grupą konsumentów niż nastolatki.

W Polsce, według nieoficjalnych danych, prawie co drugi gracz to osoba między 25. a 50. rokiem życia. Zdaniem sprzedawców górna granica wieku klienta sklepów z grami przesuwa się nawet do 60 lat.

>>> Czytaj także: Zuckerberg: Facebook to dopiero początek

– Po prostu opłaca się robić gry dla dorosłych. To są ludzie, którzy zarabiają i mają pieniądze. Nastolatek może poprosić mamę o jedną grę. Pracujący kupi nie tylko grę, lecz także kilka dodatków – mówi nam Adrian Chmielarz, prezes firmy People Can Fly, polskiego producenta gier.

Jego zdaniem kiedyś zakup przeciętnej gry w Stanach Zjednoczonych wiązał się z wydaniem 60 dol. Dziś sama gra już nie wystarczy. Ludzie dokupują dodatkowe poziomy i rozszerzenia. Wtedy cena takiej kompletnej gry rośnie do 150 dol. Przeciętnego nastolatka na to nie stać.

Wychowani na grach

W sondażu internetowym Polygamii.pl, przeprowadzonego na ponad 2700 graczach, aż 62 proc. respondentów jest w wieku 19 – 30 lat, 14 proc. powyżej 30 lat, a mniej niż jedna czwarta ma od roku do 18 lat. Zdaniem Tomasza Mazura, prezesa firmy IQ Publishing, z jednej strony pokolenie wychowane na grach w latach 90. jest coraz starsze i zaczęło zarabiać, ale z drugiej na rynek wchodzą gracze po 25. roku życia, którzy wcześniej z grami mieli niewiele do czynienia.

– O grach już nie myśli się stereotypowo, że są głupie. Dziś dają zupełnie nowe możliwości. Skaczesz przed ekranem z kontrolerem w ręku, a na ekranie tak samo skacze twój bohater. Możesz się bawić w karaoke na konsoli, a nawet wziąć udział w wieloosobowym, wirtualnym teleturnieju. To świetna zabawa dla całej rodziny albo grupy znajomych po trzydziestce – mówi w rozmowie z „DGP” Mazur.

>>> Czytaj także: Gry komputerowe biją rekordy popularności. Firmy szykują się do kolejnych premier

Przewagę liczebną gier dla dorosłych potwierdzają sprzedawcy. – Przychodzą do nas mamy z dzieckiem, które nie za bardzo mają co dla swoich pociech wybrać. Większość klientów to osoby mające 25 – 30 lat. A ruch jest taki, że pracujemy po 15 godzin dziennie i okazuje się, że doba jest za krótka – mówi Marcin Iwaniuk ze sklepu Electronic Dreams.

Na kolejnym poziomie

Dodatkowo w Polsce zmienił się stereotyp gracza. Do niedawna był to zapatrzony w ekran nastolatek. – Dziś dorosły człowiek nie wstydzi się przyjść do pracy i powiedzieć, że wczoraj przeszedł kolejny poziom w „Red Dead Redemption” – uważa Chmielarz.

>>> Polecamy: Tester gier, czyli jak zarobić na grach komputerowych

Dlatego też jego zdaniem ponad 70 proc. gier wydanych w tym roku na konsolę PlayStation było dozwolonych od lat 18. A to głównie takie gry, w których obecna jest przemoc lub skomplikowana i atrakcyjna fabuła, najlepiej się sprzedają. Polska gra „Wiedźmin”, dozwolona od lat 18 zarówno w Europie, jak i USA, rozeszła się do tej pory w liczbie ponad 1,5 mln egzemplarzy.

W coraz większej liczbie sklepów gry dla dzieci dodawane są jako bonus do produktów dla dorosłych klientów.