Choć podwyżki stóp procentowych przez Ludowy Bank Chin można było się spodziewać, to jednak moment podjęcia tej decyzji mógł stanowić pewne zaskoczenie. Spowodowała ona wyraźną reakcję na niemal wszystkich giełdach. W Szanghaju indeks spadł o 1,9 proc. Główne giełdy europejskie zaczęły dzień od spadków wskaźników po ponad 1 proc. Odrabianie strat z pierwszych minut sesji szło bardzo opornie. Jeszcze większe straty notowano na parkietach w Madrycie, gdzie indeks spadał przed południem o 1,7 proc. oraz w Atenach, zniżkujących o 1,4 proc.

Na tym tle stosunkowo nieźle radziły sobie wskaźniki na giełdach naszego regionu. Za wyjątkiem Bukaresztu, gdzie spadek sięgał 1 proc., w Budapeszcie, Sofii, Moskwie i Warszawie indeksy zniżkowały po zaledwie kilka dziesiątych procent.

Co ciekawe, zaostrzenie polityki pieniężnej przez Chiny nie spowodowało dziś reakcji na rynkach surowcowych. Notowania ropy naftowej i miedzi poszły nawet nieco w górę. Za baryłkę ropy typu Brent trzeba było płacić prawie 94 dolary. To jednak efekt gwałtownie tracącego na wartości dolara. Prawdopodobnie więc surowce zareagują na to , co dzieje się w Chinach z pewnym opóźnieniem.

Na warszawskiej giełdzie indeksy zaczęły tydzień od niewielkich, sięgających 0,1 proc. wzrostów. Jednak jeszcze przed upływem pierwszej godziny handlu znalazły się pod kreską. Skala spadku była jednak niewielka i nie przekraczała 0,2 proc. Indeks największych spółek przez większą część dnia poruszał się w wąskim przedziale 2760-2765 punktów. Spośród spółek wchodzących w jego skład najlepiej radziły sobie zyskujące około 0,8 proc. akcje Pekao. Papiery PKO jednak zniżkowały o 0,6 proc. Najmocniej przeceniane były walory GTC, które traciły ponad 2 proc. Kiepsko radziły sobie także akcje Tauronu, które zniżkowały o 1,3 proc. oraz niewiele im ustępujące akcje PGNiG i TVN.

W gronie średnich firm spadkowiczom przewodziły papiery Biotonu, zniżkujące o 6 proc. oraz tracące po ponad 2 proc. akcje LPP, Orbisu i Centrozapu. Niewielkim zmianom indeksów towarzyszyła bardzo niska aktywność inwestorów. Po czterech godzinach notowań obroty ledwie przekroczyły 400 mln zł. Trudno się temu dziwić, bowiem w Londynie, skąd pochodzi spora część zleceń zagranicznych inwestorów, operujących na naszym rynku, dziś giełda była nieczynna. Być może właśnie dzięki temu skala spadków na naszym parkiecie była wyraźnie mniejsza niż we Frankfurcie czy Paryżu.

A tam z upływem czasu nastroje stawały się coraz gorsze. Wczesnym popołudniem CAC40 i DAX traciły po ponad 1,4 proc. Na naszym rynku skala spadku także w ślad za tym nieznacznie się zwiększyła. Ostatecznie WIG20 zakończył dzień niecałe 0,4 proc. poniżej kreski, WIG spadł o 0,26 proc., a mWIG40 o 0,12 proc. Obroty podliczono na nieco ponad 800 mln zł.