Sobotnia decyzja, o drugiej w tym roku podwyżce stóp procentowych w Chinach, nie wywołała większych emocji na rynku walutowym. Okres świąteczny, gdy z definicji aktywność inwestorów jest mniejsza sprawił, że rynek walutowy w praktyce zignorował zaostrzenie polityki pieniężnej.

Takiego wpływu nie miały również słowa Adama Glapińskiego z Rady Polityki Pieniężnej, który zapowiedział podwyżkę stóp procentowych w I lub II kwartale 2011 roku, prognozując jednocześnie umocnienie złotego w przyszłym roku. Opinie te pokrywają się z rynkowymi oczekiwaniami, nie tworząc żadnej wartości dodanej. Tak samo jak zasugerowane przez Glapińskiego uzależnienie skali przyszłych podwyżek od kursu złotego.

Przy braku zaplanowanych w kalendarium publikacji makroekonomicznych, jedynymi czynnikami mającymi wpływ na notowania polskiej waluty były nastroje na rynkach globalnych oraz zachowanie EUR/USD. Jednakże wpływ ten był ograniczony przez nieobecność świętujących inwestorów z Londynu. Czy też przez obecność Banku Gospodarstwa Krajowego, który jak się uważa, działa na zlecenie Ministerstwa Finansów, „pilnując” kursów w ostatnich dniach roku (od ich poziomów na koniec roku będzie zależała wysokość zadłużenia zagranicznego).

Nieco ciekawiej na rynku powinno być we wtorek. Wprawdzie w dalszym ciągu aktywność będzie niska, z uwagi na absencję inwestorów z Londynu, ale pojawią się potencjalne impulsy mogące mieć wpływ na notowania złotego. Oprócz nastrojów na rynkach globalnych i notowań EUR/USD, będą to publikowane jutro indeksy S&P/Case-Shiller, Conference Board oraz Fed z Richmond.