Najszybciej rozwijającym się regionem w przyszłym roku – a także w całej nadchodzącej dekadzie – będzie Afryka Subsaharyjska. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego najwyższy wzrost PKB zanotuje w 2011 r. Ghana, a w pierwszej dziesiątce uplasują się jeszcze cztery państwa Czarnego Kontynentu.

Dla najbardziej rozwiniętych państw świata prognoza jest mało optymistyczna – w czołówce nie ma żadnego z nich, zaś spośród największych gospodarek świata skupionych w G20 są tylko dwie: Chiny i Indie, które cały czas są państwami rozwijającymi się. Zamiast nich na liście znajdują się takie kraje jak zniszczony wskutek wojny Irak, będąca przez lata synonimem biedy i głodu Etiopia czy dyktatorski Turkmenistan.

>>> Czytaj także: Afryka wraca do gry

Oczywiście taka, a nie inna kolejność jest do pewnego stopnia efektem statystycznym – niski punkt wyjścia automatycznie daje większe możliwości rozwoju. Nie dziwi zatem, iż odbudowujący się Irak rozwija się dynamicznie, tym bardziej że ma do dyspozycji ogromne zasoby ropy naftowej. Ale o ile surowce wciąż ułatwiają wzrost gospodarczy, co widać na przykładzie Kataru czy Turkmenistanu, w przypadku Afryki nie jest to jedyne wyjaśnienie.

Afryka przestaje być kontynentem korupcji i wojen międzyplemiennych, a zamiast tego przykłada coraz większą wagę do dobrego zarządzania. Nie przypadkiem pierwsze miejsce na liście – z prognozowanym wzrostem 20,15 proc. PKB – zajmuje Ghana, która od lat uchodzi za jedną z najstabilniejszych afrykańskich demokracji. A stabilność polityczna i dobre zarządzanie przekładają się na zagraniczne inwestycje.

Wreszcie jest to skutkiem tych inwestycji. Chiny, dla których Afryka stała się źródłem surowców mineralnych, coraz mocniej wypierają z niej dawne mocarstwa kolonialne – Wielką Brytanię, Francję czy Portugalię. Ale efektem tej ekspansji jest rozwój Afryki – Chińczycy budują drogi, fabryki, przyczyniają się do modernizacji rolnictwa czy pośrednio wymuszają stabilność polityczną. W konsekwencji, jak przewiduje MFW, Afryka Subsaharyjska będzie najszybciej rozwijającym się regionem nie tylko w przyszłym roku, lecz także w całym nowym dziesięcioleciu.

>>> Zobacz też: Chiny kontynuują ekspansję w Afryce mimo sprzeciwu UE

Problem jednak w tym, że ani żadna afrykańska gospodarka, ani żadne – poza Chinami i Indiami – państwo z dziesiątki liderów nie wyciągnie świata z kryzysu. Nie licząc Chin i Indii, największą na liście jest gospodarka Kataru. Jej 14-procentowy wzrost to w liczbach bezwzględnych mniej niż każde pół procent wzrostu gospodarki niemieckiej.