Indeks największych spółek stracił 0,58% i wynosi 2.742,54 pkt. WIG zniżkował o 0,36% i wynosi 47.422,73 pkt. Obroty były bardzo niskie i ledwie przekroczyły miliard zł.

„Rajd Świętego Mikołaja w tym roku dość szybko się wyczerpał i końcówka robi się coraz bardziej senna. Trzeba mieć nadzieję, że trwający od początku grudnia okres niskiej zmienności wkrótce minie" – powiedział Roman Przasnyski z Open Finance.

Zaznaczył, że jedynie w pierwszej godzinie wtorkowej sesji na warszawskim parkiecie mieliśmy do czynienia z nieco większą zmiennością notowań. Indeks największych spółek zaczął dzień od spadku o nieco ponad 0,1%, jednak już po chwili znalazł się 0,4% powyżej poniedziałkowego zamknięcia.

„Po tym zrywie byki zdołały jeszcze nieco powiększyć skalę wzrostu, jednak poziom 2.775 pkt okazał się szczytem ich możliwości. Kolejne godziny przyniosły powolne osuwanie się wskaźnika. Przez większą część dnia poruszał się on w przedziale 2.765-2.770 pkt. Indeks szerokiego rynku zachowywał się bardzo podobnie, a oba wskaźniki czerpały inspirację z tego co działo się we Frankfurcie. DAX po niewielkich wahaniach z pierwszej godziny, zmieniał swoją wartość o około 8 pkt" – ocenił analityk OF. W gronie największych spółek przodowały surowcowe koncerny. Momentami dorównywały im skalą wzrostów akcje BRE. Zwyżkowały też papiery Tauronu. Wczorajsze spore straty odrabiały też walory GTC. „Na niemal wszystkich parkietach europejskich panował całkowity bezruch. Sytuacja niemal się nie zmieniła po publikacji serii informacji makroekonomicznych zza oceanu" – dodał Przasnyski.