Środowa sesja na warszawskim parkiecie zaczęła się bardzo pomyślnie dla posiadaczy akcji. Indeks naszych największych spółek zyskiwał na otwarciu nieco ponad 0,9 proc., a wskaźnik szerokiego rynku szedł w górę o prawie 0,7 proc. Znacznie gorzej radziły sobie indeksy małych i średnich firm, które rosły po około 0,3 proc.

Jeśli jednak na ten bardzo dobry początek notowań spojrzeć z perspektywy wtorkowego pechowego fixingu, w trakcie którego WIG20 zamienił całą mozolnie przez cały dzień zdobywaną zwyżkę w spadek o 0,6 proc., to o wielkim optymizmie mówić trudno. Po prostu byki odrobiły słabą końcówkę. Także w horyzoncie kilku ostatnich dni sytuacja nie wygląda nadzwyczajnie. Od 22 grudnia indeks powoli się osuwa, tracąc w tym czasie zaledwie 17 punktów. Jeśli zaś nie liczyć wtorkowego porannego wyskoku w górę i fixingowego załamania, od czterech dni porusza się w bardzo wąskim przedziale 2760-2770 punktów. W tym akurat nie różnimy się ani od Wall Street, ani od innych głównych giełd europejskich.

W każdym razie dziś nasz parkiet znajdował się w czołówce, ustępując jedynie Paryżowi, gdzie indeks zyskiwał przed południem 1 proc. W gronie największych spółek liderami wzrostów były akcje Pekao i PKN Orlen, zwyżkujące po około 2 proc. Trzeba jednak pamiętać, że we wtorek to właśnie one najmocniej ucierpiały na końcowych fixingu, więc dziś jedynie odrabiały straty. O ponad 1,5 proc. w górę szły też papiery PKO, zaś walory KGHM zyskiwały około 1 proc. Wczesnym popołudniem skala spadku notowań papierów Cyfrowego Polsatu zwiększyła się do 2 proc., o 1,7 proc. taniały walory Asseco. Od czasu wejścia akcji Tauronu w skład WIG20 radzą one sobie nienajlepiej. Dziś przeceniane były o około 1 proc.

Poza wspomnianą jednoprocentową zwyżką w Paryżu, na pozostałych europejskich parkietach nie działo się zbyt wiele. Nieco odważniej próbowały iść w górę indeksy w Atenach i Madrycie, gdzie indeksy zyskiwały także po około 1 proc.. Większość wskaźników zyskiwało nie więcej niż 0,5 proc. Do nielicznych spadkowiczów należał między innymi moskiewski RTS, który tracił 0,5 proc. oraz nieznacznie zniżkujący węgierski BUX. Tuż przed południem byki postanowiły nieco rozruszać wskaźnik we Frankfurcie, jednak po jego wyciągnięciu do 7008 punktów, najwyraźniej osłabły. Powrót w okolice 7000 punktów stał się możliwy dopiero po rozpoczęciu handlu za oceanem. Indeksy na Wall Street zyskiwały w pierwszych minutach po około 0,2 proc. To nieznacznie poprawiło nastroje także na naszym kontynencie.

Ostatecznie WIG20 wzrósł o 1,22 proc., WIG o 1,03 proc., mWIG40 o 0,73 proc. a wskaźnik małych spółek o 0,62 proc. Obroty minimalnie przekroczyły miliard złotych.