W tym roku gwiazdą tego parkietu były akcje producenta Familiady – spółki Astro. W niespełna pół roku można było na nich zarobić ponad 1300 proc. Dla porównania inwestycyjnym hitem na rynku podstawowym były walory spółki City Interactive. Dały one inwestorom o połowę mniejszy zysk. Jednak duże zyski nie powinny przysłonić ryzyka, które niesie inwestowanie na tym parkiecie. Jak podkreśla Jan Mazurek, analityk TFI Investors, jest to rynek dla graczy, którzy mają już doświadczenie. Nowicjusze powinni pierwsze kroki stawiać na rynku podstawowym.

– Trzeba wykazać się dużą cierpliwością. Ponieważ obroty na spółkach notowanych na NewConnect są w porównaniu z głównym rynkiem małe, nawet niewielkie transakcje mają duży wpływ na ich notowania. To może spowodować zarówno gwałtowne spadki, jak i szybkie wzrosty – podkreśla Jan Mazurek.

Z tego powodu parkiet cieszy się zainteresowaniem graczy, którzy są w stanie zaakceptować spore ryzyko. To oni dominują na New Connect. Dopiero w ubiegłym roku akcjami największych spółek zainteresowały się instytucje, które raczej ostrożnie inwestują w akcje. W firmę mleczarską Milkpol zainwestowało Ipopema TFI, a jeden z funduszy Arka BZ WBK TFI postawił na EuroTax.

Śledząc notowania na NewConnect, należy pamiętać o niewielkich obrotach, które pozwalają na spekulacje akcjami. Przykładem jest spółka Assetus, która zadebiutowała w lipcu tego roku. Od tego momentu jej akcje poszły w górę o prawie 600 proc. Jednak był to nie tyle efekt sukcesów biznesowych, ile spekulacji. Emisję objęli członkowie rodziny jednego z głównych udziałowców i handlując między sobą, wywindowali kurs papierów.

Tomasz Maślana, partner zarządzający w Certus Capital, podkreśla, że w szybkim tempie rośnie na alternatywnym parkiecie nowa grupa drobnych graczy. Chodzi o inwestorów, którzy specjalizują się w obstawianiu kolejnych debiutów. Wszystkie tegoroczne wodowania na rynku NewConnect pokazały, że średni wzrost wartości kursu na zamknięciu w stosunku do kursu odniesienia w pierwszym dniu notowań wynosi ponad 47 proc. W przypadku czterech spółek nie doszło do handlu podczas pierwszego dnia notowań ze względu na zbyt duży wzrost na otwarciu.

Wzrostowy trend cen akcji nowych spółek wchodzących na NewConnect w 2010 roku utrzymuje się w dłuższym terminie. Widać to po przeciętnym wzroście kursu po pierwszym miesiącu notowań, który wynosi 71 proc. w stosunku do ceny emisyjnej i 24 proc. w porównaniu do ceny zamknięcia po pierwszym dniu notowań. – Inwestowanie na debiutach jest ciekawą formą oszczędzania. Namawiam każdego, kto jest zainteresowany inwestowaniem na giełdzie, do zainteresowania się NewConnect – mówi Tomasz Maślana.

Marcin Kiepas , X-Trade Brokers DM

NewConnect nie jest rynkiem dla inwestora, który na giełdzie stawia pierwsze kroki czy też wszedł na parkiet przy okazji dużej prywatyzacji i teraz szuka kolejnej szansy na udaną inwestycję.

Alternatywny parkiet oferuje szansę na wysokie zyski, ale jednocześnie duże ryzyko związane z niskimi wymaganiami informacyjnymi oraz niską płynnością notowanych spółek. Inwestor musi dokładnie analizować komunikaty i sprawozdania finansowe, by wiedzieć, co się dzieje w firmie, której akcje kupił.

Na NewConnect nie można kupić papierów i zostawić ich w spokoju. Cały czas trzeba wokół nich chodzić. Bez tego łatwo wejść na minę. Na tym rynku było już kilka przypadków spółek, mamiących inwestorów planami, które po debiucie nie były realizowane.

Małą płynność powodują też trudności z wyjściem z inwestycji. Posiadając spory pakiet akcji firmy i chcąc je szybko sprzedać, inwestor może doprowadzić do mocnej przeceny walorów. To samo dzieje się w drugą stronę.