S&P 500 zamknął sesję minimalnym wzrostem i wciąż znajduje się w okolicach szczytów z początku marca i zaledwie 10 punktów, czyli 0,75 proc. poniżej rekordów hossy z drugiej połowy lutego. Pod kreską zakończył dzień Nasdaq 100. Indeks stu największych spółek rynku technologicznego spadł o 0,4 proc., a notowaniom zaszkodził niespodziewanie słabszy od oczekiwań wynik sprzedaży półprzewodników w lutym. Inwestorzy na Wall Street po raz kolejny wykazali się małą aktywnością, niskie obroty częściowo wytłumaczyć można oczekiwaniem na publikacje wyników finansowych. A te mają być bardzo dobre, c o z pewnością pomoże amerykańskim indeksom we wspinaczce na nowe szczyty.

Nikkei 225 stracił 1,1 proc. i jest na poziomie 9616 punktów. Nastroje psuły informacje o zrzutach skażonej wody do morza. Firmom technologicznym zaszkodził spadek sprzedaży półprzewodników, a branża motoryzacyjna znalazła się pod presją po ogłoszeniu wiadomości, że Toyota ze względu na brak podzespołów zmuszona będzie do wstrzymania produkcji w amerykańskich zakładach. Imponującą serię wzrostów kontynuuje australijski S&P ASX 200, który wzrósł szóstą sesję z rzędu, tym razem o 0,3 proc. i zamknął dzień na poziomie 4900 punktów. W przeciągu ostatnich 15 sesji główny indeks giełdy w Sydney zyskał aż 13 razy i jest ponad 8 proc. powyżej dołka z połowy marca. We wtorek nie pracowały giełdy w Hong Kongu i Szanghaju.

Podobnie jak wczoraj, dziś na najważniejszych europejskich parkietach, obserwowaliśmy spokojne otwarcie sesji. Kilkanaście minut po rozpoczęciu notowań żaden z głównych indeksów nie oddalił się o więcej niż o 0,1 proc. od poziomu wczorajszego zamknięcia. Minimalnie pod kreską były indeksy we Frankfurcie i Paryżu, a londyński FTSE 100 notował skromną zwyżkę. Po trzech sesjach zakończonych zwyżkami WIG 20 również na początku wtorkowej sesji był 0,1 proc. nad kreską.