Decyzje polskiego banku centralnego w sprawie stóp procentowych prawdopodobnie nie wywołują szczególnych emocji u inwestorów z innych rynków niż nasz krajowy, ale bez wątpienia trzeba odnotować, że Rada Polityki Pieniężnej we wtorek po raz drugi w tym roku zacieśniła politykę pieniężną. Główna stopa procentowa po podwyżce o 25 punktów bazowych wynosi obecnie 4 proc. Na rynku walutowym po południu złoty umacniał się względem euro i franka o ok. 0,3 proc. w odniesieniu do wczorajszych poziomów, a na giełdzie indeks WIG20 miał po godz. 16 problemy z ustaleniem nowych rekordów i poruszał się w okolicy 2875 pkt.

Z nieoficjalnych informacji można się było we wtorek dowiedzieć, m.in. że GUS spodziewa się w I kw. 2011 r. spadku dynamiki PKB do 4,0 proc. r/r z 4,4 proc. w ostatnim kwartale 2010 r. Inne dane sugerują, że wśród polskich ekonomistów zdecydowanie przeważają optymiści i na palcach jednej ręki można policzyć tych, według których polska gospodarka w 2011 r. wzrośnie o mniej niż 4 proc.

Zagraniczni inwestorzy we wtorek także nie mogli narzekać na brak nowych publikacji i ciekawych komunikatów spółek. Przed rozpoczęciem sesji w Europie agencja Moody’s poinformowała o kolejnej w ostatnich dniach obniżce ratingu Portugalii, która ze względu na ryzyko restrukturyzacji zadłużenia traci zaufanie ostatnich inwestorów gotowych udzielać jej pożyczek. Wszystkie trzy najważniejsze agencje ratingowe utrzymują negatywną perspektywę dla portugalskich papierów, co znaczy, że w perspektywie kilku tygodni obligacje mogą osiągnąć rating śmieciowy, a sam kraj niezdolny do obsługi zobowiązań zwróci się z prośbą o wsparcie do międzynarodowych organizacji. Kurs euro w ostatnich dniach zdaje się w większym stopniu wyceniać najbliższą podwyżkę stóp procentowych przez EBC. Swoją drogą umocnienie euro nie tylko zmniejsza konkurencyjność peryferyjnych krajów strefy euro, ale przede wszystkim jej lokomotywy, czyli niemieckiej gospodarki. Opublikowane we wtorek wskaźniki PMI dla sektora usług nie wskazują jeszcze na pogorszenie nastrojów (w Niemczech indeks PMI wzrósł do 60,1 pkt. z 58,6 pkt przed miesiącem), ale skutków drożejącej na całym kontynencie żywności i paliw oraz najmocniejszej od początku 2010 r. waluty można dopatrywać się choćby w lutowym spadek sprzedaży detalicznej w strefie euro.

Około godz. 16.30 na parkietach w Londynie, Frankfurcie i Paryżu główne indeksy lekko traciły na wartości, natomiast inwestorzy z USA w tym czasie pozostawali w trybie “kupuj mimo wszystko”, bo S&P500 rósł o ok. 0,2 proc. We wtorek wiadomościami, których inwestorzy woleliby nie poznać, by nie psuć sobie nastrojów, był m.in. spadek indeksu koniunktury ISM oraz niespodziewana podwyżka stóp procentowych przez Chiński Bank Ludowy.