Transakcja wchodzi w przedostatnią fazę. Od jutra zarząd spółki zaczyna spotkania z podmiotami zainteresowanymi zakupem. Jednak im bliżej finału, tym mniej jest pewne, jak wyglądać będą wiążące oferty, które znaleźć się mają na stole do 6 maja.

Już wiadomo, że żaden z czterech globalnych graczy finansowych biorących udział w procesie nie będzie walczył samodzielnie o przejęcie Plusa. Kohlberg Kravis Roberts & Co. stworzył konsorcjum z Providence Equity Partners, Bain Capital połączył siły z Apax Partners Worldwide.

>>> Czytaj też: Telekomy z całego świata są zainteresowane Polkomtelem - operatorem Plusa

Wiedzą, co kupują

– Od ponad tygodnia wszyscy oglądają księgi Polkomtelu i wyłania się z tego coraz pełniejszy obraz firmy i jej perspektyw. To, co widzą, wcale nie zachęca ich, by samodzielnie podejmować ryzyko przejęcia – mówi „DGP” osoba znająca kulisy transakcji.

Analitycy podkreślają, że dla inwestorów finansowych najważniejszy jest potencjał zwrotu z inwestycji. Tymczasem polski rynek komórkowy stoi, bo nasycenie usługami i konkurencja są ogromne.

– Wieje nudą – żartował Jarosław Bauc, prezes Polkomtelu, ogłaszając w ubiegłym tygodniu wyniki spółki za 2010 rok. Były dobre. Wprawdzie przychody nieco spadły, ale wzrosły rentowność i zysk. – Działamy na bardzo dojrzałym rynku, większość segmentów już nie rośnie – przyznał Bauc. I dodał, że w tym roku wyniki będą podobne.

>>> Czytaj też: Co klienci zyskają na wejściu T-Mobile i sprzedaży Polkomtelu?

Szef Polkomtelu podkreśla, że jednak jedynym segmentem, który rośnie – w Plusie w tempie 90 proc. rocznie – jest mobilna transmisja danych. To trend globalny i zdaniem ekspertów przyszłość telekomów. Jest zasługą smartfonów. – To one razem z tabletami będą napędzały popyt. Do końca tego roku w sieciach komórkowych na całym świecie blisko miliard osób będzie korzystało za pomocą komórki z mobilnego internetu – mówi „DGP” Ulf Ewaldsson, wiceprezes Ericssona, firmy zajmującej się budową dla operatorów sieci transmisji danych w technologii LTE. Szacunki dla Polski mówią o ponad 8 mln osób korzystających z mobilnego internetu za pięć lat.

– Dla funduszy to za słaba gwarancja wzrostu wartości spółki i odpowiedniego zysku po wyjściu z inwestycji – mówi jeden z doradców znających kulisy transakcji.

Faworyt z branży

Po stronie graczy branżowych pozostał Zygmunt Solorz-Żak, szwedzka TeliaSonera i norweski Telenor. Ale tu też może dojść do przetasowań.

– Zygmunt Solorz może ostatecznie złożyć wiążącą ofertę razem z którymś z funduszy. Gracze finansowi mogą się też wycofać. Możliwe jest także konsorcjum trzech funduszy – mówi jeden z naszych rozmówców. s

Paweł Puchalski, analityk BZ WBK, nie wierzy, że Polkomtel przejmie któryś z graczy finansowych. Przypomina, że fundusz przypuszczalnie zapłaciłby za spółkę znacznie mniej niż inwestor strategiczny, by potem móc wyjść z inwestycji z zyskiem. – Jeśli gracze branżowi będą zdeterminowani, by przejąć firmę, fundusze nie mają szans. Nie spodziewam się bowiem, by gracze finansowi licytowali za wszelką cenę – mówi.

Z dotychczasowych informacji wynika, że największą kwotę za Polkomtel zaproponował Zygmunt Solorz-Żak – 18 mld zł. Analitycy spekulują, że wycena może sięgnąć nawet 20 mln zł.

Puchalski dodaje, że jeśli dojdzie do sytuacji, w której fundusz (lub konsorcjum) przejmie akcje Polkomtelu, to bardzo prawdopodobne, że za nim będzie już stał inwestor branżowy, który przejmie spółkę po określonej cenie po pewnym czasie. – A fundusz w tym czasie mógłby dokonać w Polkomtelu restrukturyzacji bez obawy o to, jak tymczasowe pogorszenie jego wyników mogłoby wpłynąć na wycenę spółki – dodaje Puchalski.