Po czwartkowym posiedzeniu EBC rynek zna już stanowisko banku, co do bieżącej i przyszłej inflacji w strefie euro. Stąd w tym tygodniu w centrum uwagi inwestorów znajdą się przede wszystkim figury inflacyjne z USA. Dane te dadzą nam pewne wskazówki dotyczącego tego, jaka może być retoryka przed nadchodzącym w tym miesiącu posiedzeniem Fed.

Napływające w ostatnim czasie na rynek komentarze niektórych członków FOMC i bardziej „jastrzębie” w tonie niż spodziewał się rynek „minutes” po marcowym posiedzeniu Fed wraz z ewentualnym większym od oczekiwanego wzrostem inflacji mogą zwiększać nerwowość na rynku.

Publikacja danych inflacyjnych zaplanowana jest jednak dopiero na koniec tygodnia, stąd jeśli już wcześniej nie dojdzie do odreagowania na rynku euro/dolara (spadek do 1,434-1,426 USD za euro) to oczekiwać należy konsolidacji na obecnych poziomach.

W poniedziałek na rynku euro/dolara niewiele się działo, na co wpływ mógł mieć praktycznie pozbawiony istotnych danych kalendarz makro. Przez większą część sesji europejskiej kurs EUR/USD oscylował wokół 1,446 choć z widoczną tendencją do osłabienia wspólnej waluty. W rezultacie, dzisiaj od rana wspólna waluta testuje wsparcie na 1,44 USD. Inwestorzy zaczynają jednak zwracać uwagę na kondycję finansową USA, co może ograniczać potencjalne wzrosty dolara. Z opublikowanych ostatnio danych wynika, iż Stanom Zjednoczonym brakuje zaledwie 95 miliardów dolarów do osiągnięcia limitu wysokości długu publicznego, który wynosi 14,3 bln USD (wg danych Reutersa). Sekretarz skarbu USA Timothy Geithner zwrócił się do Kongresu o zwiększenie tego limitu ostrzegając, iż jeśli nie zostanie on w odpowiednim czasie podniesiony, gospodarkę amerykańską czeka "kryzys finansowy być może jeszcze bardziej poważny od tego kryzysu, z którego gospodarka zaczęła się właśnie odradzać".

W kraju złoty odreagowuje umocnienie z zeszłego tygodnia. W poniedziałek kurs EUR/PLN wzrósł do 3,975. Awersję do ryzyka zwiększyła m.in. informacja o ponownych silnych wstrząsach, jakie zanotowano w Japonii i podniesieniu poziomu zagrożenia skażeniem z obecnego 5 stopnia do najwyższego 7 stopnia. Ponadto, agencja ratingowa S&P poinformowała, że jeśli po jesiennych wyborach parlamentarnych rząd nasz nie przeprowadzi strukturalnych reform finansów publicznych, ratingi Polski mogą się znaleźć pod presją na ich obniżenie. Zdaniem agencji, choć dostosowanie związane z korektą reformy emerytalnej pomoże ograniczyć deficyt i dług państwa, to nie poprawi długoterminowej równowagi finansów publicznych. Długoterminowy rating Polski w agencji S&P to "A-" w walucie zagranicznej i "A" w walucie krajowej. Negatywny wpływ na PLN miała zapewne też zapowiedź NBP ponad 1-procentowej rewizji w górę deficytu na rachunku obrotów bieżących za rok ubiegły. Również, analiza techniczna wskazywała, że wzrosło ryzyko odreagowania.

W rezultacie, dzisiaj od rana para EUR/PLN testuje 3,98-3,985 z wyraźną tendencją do dalszych wzrostów. W najbliższych dniach złoty pozostawać powinien pod wpływem czynników zewnętrznych. Ewentualny impuls do spadku kursu euro/złotego może dać dopiero środowa publikacja inflacji, jeśli indeks CPI zbliży się do 4,0%.

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.