63-letni Stan Kroenke miał 30 procent akcji londyńskiego klubu, ale ogłosił, że przejął dwa inne pakiety, co dało mu w sumie 62 procent akcji. Kroenke jest między innymi właścicielem zespołu koszykarzy Denver Nuggets i hokeistów Colorado Avalanche.

Jak podało do wiadomości należące do niego Sports Enterpreises, Kroenke zobowiązał się odkupić akcje trzeciego i czwartego udziałowca Arsenalu: Danny’ego Fiszmana i Niny Bracewell-Smith oraz niewielką ilość udziałów pozostałych dyrektorów klubu. Kroenke za jedną akcję zapłacił 11 750 funtów, co oznacza, że wartość wyceny Arsenalu wyniosła 1,2 miliarda dolarów.

Według Deloitte LLP, Arsenal jest drugim pod względem przychodów klubem w Wielkiej Brytanii (po Manchesterze United), a piątym w Europie. Jego zadłużenie sięga jednak blisko 180 mln dolarów. Kroenke planuje zapłacić za dodatkowe udziały gotówką i nie zwiększać zadłużenia klubu. Na nowe akcje Amerykanin wyda ponad 390 mln dolarów.

>>> Czytaj też: Ranking: Real Madryt i Barcelona najlepiej zarabiającymi klubami świata

“Nie sądzę, że wprowadzone zostaną jakieś drastyczne zmiany w sposobie zarządzania klubem” - powiedział Chief Executive Officer Arsenalu, Ivan Gazidis. „Nie możemy się doczekać aż Pan Kroenke podzieli się z nami swoim sportowym doświadczeniem.”

Arsenal jest już dziesiątym klubem Premier League kontrolowanym przez kapitał zagraniczny.

Kibice nie ufają nowemu właścicielowi

Stowarzyszenie kibiców Arsenalu Londyn jednogłośnie opowiedziało się przeciw sprzedaży przez akcjonariuszy akcji klubu Stanowi Kroenke. Musiał on złożyć im ofertę, ponieważ prawo angielskie wymaga, by w sytuacji przejmowania pakietu kontrolnego właściciel większościowy wezwał do sprzedaży posiadaczy pozostałych akcji, co Amerykanin uczynił.

"Arsenal jest zbyt ważny, by tylko jeden człowiek mógł decydować i być jego właścicielem. Chcemy współpracować ze Stanem Kroenke, by zachował strukturę akcjonariatu klubu" - powiedział BBC rzecznik Stowarzyszenia Kibiców Arsenalu.

27 procent akcji Arsenalu ma rosyjski magnat stali Aliszer Usmanow, który na razie nie komentuje sytuacji.