W Las Vegas naprawdę dużych hazardzistów, takich, których szczęście może zadecydować o losie kasyna, nazywają wielorybami. Dla Unii Europejskiej wielorybem są Włochy – kraj, którego gospodarka i zadłużenie są tak duże, że los Unii zależy od jego przyszłości.

Portugalia jako kolejny kraj poddała się europejskiemu kryzysowi dłużnemu i wystąpiła o pomoc. Jednak Portugalia jest niewielka, UE pomoże jej chętnie. Pomoc dla Hiszpanii byłaby znacznie większa, ale i z nią UE by sobie poradziła. Ale Włochy są już na to za duże.

Kiedy Portugalia występowała o nadzwyczajne kredyty, Włochy były zajęte innymi sprawami. W Mediolanie premier Silvio Berlusconi stanął przed sądem oskarżony o uprawianie seksu z nieletnią prostytutką. Dotychczas z podobnych rozpraw udawało mu się wywinąć, często dzięki włoskiej instytucji przedawnienia.

Cyrk wokół Berlusconiego odciąga uwagę od realnych wyzwań politycznych i ekonomicznych, przed którymi mogą wkrótce stanąć Włochy. Dług narodowy kraju wynosi obecnie prawie 120 procent produktu krajowego brutto – to więcej niż w przypadku Grecji, Irlandii i Portugalii, kiedy były one zmuszone aplikować o pomoc.

Włochy jak na razie nie mają problemu z finansowaniem i obsługą swojego zadłużenia. Niektórzy obawiają się jednak, że ta sytuacja może trwać tylko przy bardzo niskich stopach procentowych. Jeden z prominentnych biznesmenów szacuje, że każda podwyżka o pół punktu zwiększałaby roczne koszty obsługi włoskiego długu o blisko 10 miliardów euro. A w ubiegłym tygodniu rozpoczął się cykl zaostrzania polityki monetarnej, bo Europejski Bank Centralny podniósł stopy procentowe o 25 punktów. Pesymiści obawiają się, że rosnące stopy wymuszą na Włochach wprowadzenie programu oszczędnościowego, a zadłużenie kraju stanie się w końcu nie do udźwignięcia.

Jest też optymistyczna wizja. Włochy mają wysokie zadłużenie, ale również wysoki odsetek oszczędności prywatnych. Większość długu jest wciąż kupowana wewnętrznie. Włoskie banki były dużo ostrożniejsze niż ich niemieckie i brytyjskie odpowiedniki. Deficyt budżetowy znajduje się na stosunkowo niskim poziomie nieco ponad 4 proc. PKB i Włochy mogą radzić sobie z wysokim zadłużeniem rządowym przez dziesięciolecia. Autor tej diagnozy dodaje jednak: – Oczywiście, historia nie zna przykładu, by dług wielkości włoskiego kiedykolwiek został spłacony. Jeżeli zadłużenie będzie rosło, Włochy czeka ogromna inflacja.

A to wywołuje obawy Niemców. Gdy powstawała unia walutowa, w Niemczech nieustannie przywoływano włoską historię dewaluacji i inflacji. Obawy pozostały do dziś.

Włochy żyją z chronicznym zadłużeniem od lata i podobnie jak Berlusconiemu w sprawach o przestępstwa seksualne i korupcję zawsze udaje im się uniknąć sądu. Ulubionym sposobem Berlusconiego na wydobywanie się z kłopotów jest przedawnienie. Dla włoskiego rządu taką furtką będzie inflacja.

Jednak los Berlusconiego spoczywa w rękach włoskich sędziów i wyborców. Los włoskiej gospodarki może ostatecznie zależeć od zagranicznych obligatariuszy, przedstawicieli banku centralnego i polityków w Berlinie. A oni mogą nie być tak pobłażliwi jak włoski system prawny.