Brytyjski indeks FTSE 100 po otwarciu notowań wzrósł o 0,52 proc. i wyniósł 5.995,30 pkt., niemiecki indeks DAX wzrósł o 0,29 proc. i wyniósł 7.123,37 pkt., francuski indeks CAC 40 wzrósł o 0,46 proc. i wyniósł 3.994,77 pkt. Indeks węgierskiej giełdy BUX po otwarciu sesji wzrósł o 0,41 proc. i wyniósł 23.845,22 pkt.

WIG20 na otwarciu sesji wyniósł 2902,90 pkt., co oznacza wzrost o 0,42 proc.

„W Warszawie sytuacja pozostaje niewyjaśniona. WIG20 obronił wczoraj poziom 2 890 pkt. I choć było to zadanie wyrysowane we wczorajszym komentarzu porannym, nie można być do końca zadowolonym ze stylu, ponieważ indeks zanotował nowe dołki intra-day” – twierdzi Emil Szweda z Noble Securities.

Jak dodaje analityk, postawa GPW jest co prawda zdecydowanie lepsza niż większości giełd europejskich (to samo można powiedzieć o parkiecie w Turcji), ale pod prąd nie da się płynąć zbyt długo. Dziś czeka nas zapewne otwarcie w pobliżu poziomów z wczorajszych notowań. Atak na szczyty hossy wydaje się nieprawdopodobny, więc najlepszym, co może nas spotkać to obrona obecnych poziomów.

W komentarzu do sytuacji na europejskich parkietach, Szweda tłumaczy, że po wczorajszych spadkach inwestorzy w Europie mogą dziś liczyć na lepszy dzień związany z oczekiwaniami na dane z USA, ale nie można zapominać, że wtorkowe sesje przyniosły silne sygnały słabości rynków akcji na Starym Kontynencie. Gra toczy się więc raczej o odreagowanie, a nie o powrót do trwałych zwyżek. Być może nawet ewentualny wzrost cen zostanie wykorzystany do dalszej sprzedaży akcji.