Polscy eksperci biją jednak na alarm. Ostrzegają, że taka polityka może drastycznie ograniczyć konkurencyjność naszej gospodarki.

– Nie mamy wiatru jak Skandynawia, żeby stawiać na każdym kroku elektrownie wiatrowe. Nie mamy słońca, które napędzałoby solary. Mamy za to potężne zasoby węgla, na których oparta jest nasza gospodarka – przekonuje Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, która sprzeciwia się ostrej polityce klimatycznej UE.

Firmy uciekają

Dziś Polska wytwarza ponad 90 proc. energii z węgla. To sprawia, że nasza gospodarka uznawana jest za wysokoemisyjną, a takie muszą teraz w UE płacić za zanieczyszczanie środowiska. Dlatego firmy emitujące duże ilości CO2 gorączkowo rozglądają się za krajami, gdzie mogłyby przenieść produkcję. Stawki za zanieczyszczanie środowiska już sa horendalne, a od 2013 r. będą jeszcze wyższe.

Ucieczką zainteresowane są firmy zajmujące się produkcją materiałów budowlanych i konstrukcyjnych, wapna i cementu. Udział energii w kosztach produkcji sięga u nich 22 – 25 proc.

>>> Zobacz też: Tak wygląda największy truciciel w Europie - Elektrownia Bełchatów

Działalność w Polsce ograniczył Impexmetal, Huta Szopienice przeniosła się do Brazylii. O wyprowadzce poza granice Unii myślą ZA Puławy i KGHM.

Zdaniem prof. Krzysztofa Żmijewskiego, sekretarza generalnego Narodowego Programu Redukcji Emisji i byłego szefa PSE Operator, za kilka lat produkcja w sektorach energochłonnych i wysokoemisyjnych w Polsce będzie nieopłacalna. – Polityka energetyczno-klimatyczna UE doprowadzi do wzrostu bezrobocia i trudności gospodarczych w Polsce – twierdzi Żmijewski.

To niejedyna taka opinia. W lutym Leszek Kąsek, ekonomista Banku Światowego, ostrzegał, że realizacja planu redukcji emisji CO2 o 20 proc. do 2020 r. podniesie ceny elektryczności w Polsce o 20 proc. A to bardzo ostrożne szacunki, bo elektrownie 100 proc. kosztów zakupu uprawnień przerzucą na klientów.

– Nie będzie innego wyjścia – mówi „DGP” Stanisław Tokarski, prezes Południowego Koncernu Energetycznego z grupy Tauronu.

Bank Światowy prognozuje również, że plan redukcji obniży polski PKB do 2015 r. o 1,4 proc. i podniesie stopę bezrobocia o 0,5 proc. Redukcja emisji o 30 proc. do 2030 r. obniżyłaby PKB o 1,5 proc. do 2015 r., o kolejne 1,8 proc. do 2020 r., o 0,8 proc. do 2025 r., a w 2030 r. dynamika PKB byłaby o 0,2 proc. wyższa niż w scenariuszu zakładającym brak zmian.

Nadzieja w prezydencji

Herbert Gabryś, przewodniczący komitetu ds. pakietu klimatyczno-energetycznego KIG, przekonuje, że Polska nie może przegapić szansy na złagodzenie klimatycznej polityki UE.

– Polska prezydencja jest na to doskonałą okazją. Musimy zacząć działać – mówi Gabryś. Podsekretarz stanu w Ministerstwie Przemysłu i Handlu w latach 90. przyznaje jednak, że w ciągu sześciu miesięcy prezydencji nie da się wywrócić polityki do góry nogami. – Ale musimy walczyć o wprowadzenie klauzul zmiękczających nowe przepisy – podkreśla.

>>> Czytaj też: Walka z emisją CO2 nie może hamować rozwoju

To może być trudne. KE zamierza iść w kierunku dalszego zaostrzana celów emisyjnych. „Plan działań dla przejścia do konkurencyjnej niskoemisyjnej gospodarki w 2050 r.” zakłada obniżenie niemal do zera emisji gazów cieplarnianych w 2050 r.

Polityka energetyczna UE będzie jednym z wiodących tematów tegorocznej edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbędzie się od 16 do18 maja w Katowicach. „DGP” jest patronem medialnym gospodarczego szczytu.

PRAWO

Plan Brukseli

W grudniu 2008 r. państwa Unii postawiły przed sobą trzy cele w ramach pakietu energetyczno-klimatycznego. Pierwszy to zwiększenie efektywności energetycznej o 20 proc., drugi – zwiększenie udziału energii ze źródeł odnawialnych o 20 proc., trzeci: redukcja emisji gazów cieplarnianych o 20 proc. Cele mają zostać osiągnięte do końca 2020 r. Jednym z instrumentów, który ma przyspieszyć redukcję emisji gazów cieplarnianych, jest międzynarodowy handel emisjami. Centralnym elementem ETS są uprawnienia do emisji. Jedno uprawnienie pozwala na wyemitowanie jednej tony dwutlenku węgla.

Limit całkowitej liczby pozwoleń na emisje jest gwarantem zaistnienia handlu. Jeśli emisje danej firmy nie przekraczają pułapu przyznanych uprawnień, przedsiębiorstwo może sprzedać nadwyżkę uprawnień innemu podmiotowi. Kupi je firma, której emisje przekraczają przyznany limit.

W takiej sytuacji będzie większość polskich przedsiębiorstw w branżach energochłonnych, np. energetyce, papiernictwie, chemii. Według Europejskiej Agencji Środowiska sektor energetyczny odpowiada za 28 proc. emisji gazów cieplarnianych, transport za 21 proc., przemysł za 20 proc., a gospodarstwa domowe oraz małe i średnie przedsiębiorstwa za 17 proc. Komisja Europejska szacuje, że głównymi technologiami, które pozwolą na znaczną redukcję emisji dwutlenku węgla do atmosfery, będą: efektywność energetyczna, energia odnawialna, energia nuklearna oraz wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla. MASZ