Polskie firmy są konserwatywne. Według ostatniego badania Komisji Europejskiej pod względem wprowadzania do swoich produktów lub usług nowych rozwiązań znajdują się na szarym końcu w Unii.

Robi to zaledwie ok. 20 proc. przedsiębiorstw (gdy średnia dla całej UE sięga 40 proc.), co plasuje nas na 22. miejscu wśród 27 sklasyfikowanych krajów.

– Nie świadczy to o nas dobrze – mówi Andrzej Krzysztoszek, specjalista od teorii zarządzania. – Firmy innowacyjne, oferując produkty lepszej jakości, dużo lepiej radzą sobie na rynku. Było to szczególnie dobrze widoczne podczas spowolnienia gospodarczego – dodaje.

Kto szuka nowości

Nie we wszystkich branżach nowatorskie rozwiązania są równie ważne. Według badania wykonanego na zlecenie operatora sieci telewizji kablowej UPC są one najbardziej pożądane w segmencie usług związanych z dostępem do internetu (39 proc. wskazań), produkcji i obsługi sprzętu komputerowego (39 proc.) oraz usług związanych z dostępem do telewizji cyfrowej (33 proc.).

Z innowacji najbardziej chcą korzystać osoby poniżej 24. roku życia. Samo pojęcie rozumieją jako wprowadzanie do użytku nowych urządzeń lub usług, względnie dodawanie do już istniejących kolejnych, coraz bardziej zaawansowanych technicznie funkcjonalności.

Dla ludzi starszych, częściej kobiet, ważniejsze jest natomiast usprawnienie obsługi znanych im już urządzeń, poprawa jakości usług oraz oszczędności, które dzięki temu można osiągnąć.

Z silnej potrzeby nowości firma może czerpać zyski, doliczając na przykład do produktów innowacyjnych marże wyższe nawet o kilkadziesiąt procent.

Korzyści mogą być jeszcze większe, jeśli nowe rozwiązanie, co często stosują firmy azjatyckie, generuje oszczędności podczas procesu produkcji. – Wprowadzanie innowacji znacznie poprawia konkurencyjność – mówi Krzysztoszek. – Żyjemy w świecie konsumpcji. Klientom trzeba dostarczać wciąż nowe produkty lub usługi. Muszą one niejako żyć, rozwijać się albo przynajmniej sprawiać takie wrażenie. Klienci tak potrzebują nowości, że sprzedaż nawet mimo wyższej ceny zazwyczaj nie spada.

Fundusze na innowacje

Barierą w poszukiwaniu i wprowadzaniu w życie nowatorskich rozwiązań jest najczęściej brak pieniędzy. Firm inwestujących w badania i rozwój nie premiuje system fiskalny. Ulgi podatkowe dotyczą tylko kosztów ponoszonych w związku z kupnem, już gotowych, funkcjonujących na rynku rozwiązań innowacyjnych. Nie obejmują natomiast prac badawczo-rozwojowych.

Prywatny kapitał nie chce finansować tego typu przedsięwzięć, bo są one obarczone zbyt wysokim ryzykiem.

W gestii przedsiębiorców są natomiast spore środki unijne przeznaczane na finansowanie nowatorskich rozwiązań (na przykład w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka).

Nie małymi funduszami dysponuje także Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, która realizuje właśnie kolejną, czwartą już edycję skierowanego wybitnie do małych i średnich przedsiębiorstw programu „Bon na innowacje”. Dzięki niemu można uzyskać pokrycie nawet 100 proc. kosztów kwalifikowanych poniesionych w związku z wdrażaniem nowatorskich rozwiązań, o maksymalnej wartości do 15 tys. zł.

– To łatwe pieniądze, aplikowanie po nie jest bardzo proste – mówi Miłosz Marczuk z PARP. – Statystyki pokazują, że program ten stanowi zachętę do starania się o kolejne, wymagające większego wysiłku środki na finansowanie nowatorskich rozwiązań.

Bez ochrony

Jak twierdzą autorzy raportu firmy doradczej CODES Strategie specjalizującej się we wdrażaniu strategii rozwoju przedsiębiorstw, polskie firmy nie wykorzystują do końca potencjału tkwiącego w zarządzaniu własnością intelektualną (patenty, wzory przemysłowe i użytkowe). Spośród 400 przebadanych przez analityków tej firmy spółek 85 proc. nie ma zgłoszonych do Urzędu Patentowego żadnych wzorów przemysłowych.

– Właściciele małych i średnich przedsiębiorstwa, nie zdają sobie sprawy, że należą do nich unikalne rozwiązania, które mogą podlegać ochronie – mówi Adam Jadczak z Urzędu Patentowego. – Z powodu braku tej świadomości wiele rozwiązań w ogóle nie jest rejestrowanych. Zamiast przynosić wartość dodaną temu, kto je opracował, wchodzą więc do domeny publicznej.

Na skutek tego, jak wynika z danych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, tylko 1 proc. innowacyjnych rozwiązań zastosowanych w sektorze produkcji pochodzi z nauki polskiej. W ubiegłym roku nakłady polskich firm na badania i rozwój wyniosły zaledwie 0,89 proc. PKB. Tymczasem nasi sąsiedzi, Czesi, przeznaczyli na ten cel dwa razy więcej, a przodująca pod tym względem w Europie Francja – 2,02.

Nie ma co się zatem spodziewać, że w Polsce powstanie i zostanie opatentowany wynalazek takiej wagi jak na przykład telefon komórkowy. Mimo tego, jak mówią eksperci, warto zajrzeć do szuflad i zastanowić się, czy stosowane przez firmę rozwiązania nie nadają się do opatentowania. Innowacyjne mogą być bowiem bardzo proste, może nawet banalne, rozwiązania.

Ale nawet koło, które swego czasu było przełomem, skomplikowane nie jest.