Jeszcze w poniedziałek rano Wolfgang Muenchau w felietonie w Financial Times zwracał uwagę na problemy hiszpańskiej bankowości, która jest mocno obciążona trudnymi kredytami hipotecznymi zaciąganymi w czasach prosperity rynku nieruchomości. Jego zdaniem dalsze podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny będą stanowić problem dla hiszpańskich kredytobiorców, którzy w większości mają pożyczki oparte o zmienną stopę procentową. Ale to nie Hiszpania była w tym tygodniu w centrum uwagi, chociaż przewijała się tematyka pomocy dla tamtejszych kas oszczędnościowych (cajas), które wymagają ponad 15 mld EUR dofinansowania (część z tej kwoty mogą zainwestować Chińczycy, którzy zgłosili swoje zainteresowanie także hiszpańskimi obligacjami). Na czołówki agencji informacyjnych wskoczyła Grecja, mimo, że temat restrukturyzacji tamtejszego długu nie jest nowy. Co jakiś czas różni oficjele dementowali te spekulacje (na początku tego tygodnia zrobił to sam prezydent Unii EuropejskiejHerman van Rompuy), ale w czwartek temat ten wrócił z jeszcze większą siłą. I nie był to bynajmniej wynik artykułu w niemieckim tygodniu Die Zeit, gdzie powołując się na przedstawicieli agencji S&P stwierdzono, że istnieje już ponad 30 proc. prawdopodobieństwo, że Grecja będzie musiała niedługo zrestrukturyzować swoje zadłużenie, a posiadacze tamtejszego długu będą musieli się liczyć z ponad 50 proc. stratą. Rynki zelektryzowały słowa niemieckiego ministra finansów, który przyznał, że być może trzeba będzie podjąć „dodatkowe kroki” w temacie greckiego długu, co odebrano jako sygnał, iż opcja restrukturyzacji jest realna. Wolfgang Schauble dodał przy tym, że wiele zależeć będzie od raportu, który będzie gotowy w czerwcu i da większe światło na faktyczny stan greckich finansów. Wprawdzie później Niemcy starali się przekonywać, że ich minister nie sugerował zmiany dotychczasowego stanowiska, a przedstawiciele ECB zapewniali, iż wierzą w działania Grecji, to jednak niesmak pozostał. Stąd też nie była zaskoczeniem zapowiedź greckiego premiera, że po świętach wielkanocnych przedstawi plany kolejnych cięć wydatków budżetu. Grecy chcą za wszelką cenę uniknąć konieczności restrukturyzacji, która jest coraz bardziej realna. W piątek głos zabrał zastępca szefa niemieckiej dyplomacji, który stwierdził, że taka operacja nie byłaby katastrofą i mogłaby zyskać akceptację Niemiec (chociaż to może być wynikiem wewnętrznej rozgrywki politycznej, która ma na celu poprawę dramatycznie słabych notowań FDP w społeczeństwie). 

Tymczasem już w najbliższym tygodniu w cieniu związkowych protestów w Portugalii, tamtejsi politycy będą próbowali wypracować porozumienie ponad podziałami, czyli zgodę na trudne reformy narzucane przez KE, ECB i MFW – jeżeli szybkiej zgody nie będzie, to całe negocjacje ws. pomocy się opóźnią, a na rynki wróci nerwowość.