O godzinie 19:00 kurs USD/PLN testował poziom 2,8039 zł, wobec 2,7355 zł w piątek na zamknięciu. Kurs EUR/PLN wzrósł natomiast do 3,9910 zł z 3,9491 zł.

Agencja S&P nieoczekiwanie obniżyła w poniedziałek perspektywę ratingu USA, wywołując starach na globalnych rynkach finansowych i ucieczkę od ryzykownych aktywów. Na rej fali został mocno przeceniony złoty. Zwłaszcza w relacji do dolara. Amerykańska waluta umocniła się zarówno w następstwie rosnącej awersji do ryzyka, jak również w reakcji na pojawiające się w greckiej prasie spekulacje odnośnie restrukturyzacji długu Grecji.

Złotemu nie pomogły też czynniki lokalne. Gołębie komentarze Elżbiety Chojnej-Duch i Adama Glapińskiego z Rady Polityki Pieniężnej, zmniejszyły oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych w maju, co po zeszłotygodniowej publikacji marcowych danych o inflacji konsumenckiej w Polsce (wzrost do 4,3% R/R z 3,6% R/R), wydawało się jeszcze realnym scenariuszem.

Nie zdołały go też wesprzeć opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny dane nt. przeciętnego wynagrodzenia i zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. W marcu wynagrodzenia wzrosły o 4% R/R, a zatrudnienie o 4,1% R/R. W obu przypadkach był to wynik nieznacznie poniżej rynkowych prognoz. Dane tym samym odsunęły obawy o wystąpienie efektów drugiej rundy, zmniejszając jednocześnie szanse na wcześniejsze podwyżki stóp procentowych.

Silne przecena złotego istotnie wpływa na zmianę sytuacji na wykresach USD/PLN i EUR/PLN. Najbliższe dni powinny przynieść dalsze, aczkolwiek już znacznie mniej dynamiczne, osłabienie złotego. Pogorszenie nastrojów na rynkach globalnych oraz zmniejszające się szanse na wcześniejsze podwyżki stóp procentowych w Polsce w taki scenariusz idealnie się wpisują.