Niekorzystne wieści z Chin o poranku

O poranku wydawało się, że dzień nie będzie przebiegał w pozytywnej atmosferze dla posiadaczy akcji. Choć wczorajsza sesja na Wall Street nic nowego do obrazu sytuacji nie wprowadziła, to parkiety azjatyckie wyraźnie traciły ściągane na południe przez niepokojące informacje z Chin. Publikacje prasowe wskazywały bowiem na wciąż obecną silną presję inflacyjną - wskaźnik CPI za kwiecień ma wzrosnąć do 5,5%, co oznaczałoby potrzebę dalszego schładzania gospodarki. Ponadto Bloomberg poinformował, że chiński regulator zwiększył poziom wskaźnika adekwatności kapitałowej dla pięciu największych banków. Te informacje szczególnie silnie odcisnęły się na cenach surowców, które wyraźnie traciły na wartości.

Dobre wyniki spółek dalej pozytywnie wpływają na notowania

Stosunkowo szybko atmosfera zaczęła się jednak poprawiać. Chiny zaprzeczyły informacjom o zacieśnieniu polityki wobec największych banków, a bardzo dobrze przyjęty raport UBS dodatkowo zwiększał apetyt na ryzyko. Zysk tego szwajcarskiego banku choć spadł w stosunku do zeszłego roku, to okazał się wyższy od prognoz. Inwestorzy pozytywnie zareagowali jednak w szczególności na szybki przyrost wpłat klientów, którzy przelali do banku najwięcej środków od końca 2007 roku. Później rewelacyjnymi wynikami pochwalił się między innymi Ford, a „amerykańska gospodarka w pigułce” - czyli 3M - również zaskoczyła pozytywnie oraz, co może ważniejsze, podniosła swoje prognozy na cały rok. Podobnie wyglądał raport UPS, co dobrze rokuje dla gospodarki USA, gdyż biznes kurierski jest silnie skorelowany z koniunkturą gospodarczą. Ważne było też to, że akcje poszczególnych spółek zachowywały się „książkowo” tzn. rosły po dobrych wynikach i spadały po gorszych (jak np. w przypadku Coca-Coli).

EBC będzie dalej podnosił stopy mimo problemów państw PIGS

W cieniu tych pozytywnych informacji ciągle widoczne były problemy państw peryferyjnych w Europie. Inwestorzy zrobili tak, jak to mają ostatnio w zwyczaju, czyli je zignorowali. Euro choć rano traciło w wyniku niekorzystnych nastrojów, to potem szybko zaczęło odrabiać straty i to z nawiązką. Pomagały słowa prezesa EBC, który widzi ryzyka związane z efektami drugiej rundy i chce z nimi walczyć poprzez kontrolę oczekiwań inflacyjnych. Oznacza to kolejne podwyżki stóp, które - jak sam Jean-Claude Trichet wspomniał - są niezależne od tymczasowych działań mających za zadanie wspieranie państw PIGS. A państwa te mają dalsze problemy. Dzisiaj zrewidowane w górę zostały zeszłoroczne statystyki deficytów budżetowych Portugalii i Grecji, a CDS’y na dług tych krajów osiągnęły nowe rekordy. Rynek ocenia prawdopodobieństwo bankructwa Grecji w przeciągu 5 lat na aż 66%. Pytanie brzmi więc kiedy inwestorzy zaczną w pełni wyceniać niewypłacalność tego kraju, która wiąże się przecież z niemałymi problemami banków posiadających obligacje Grecji.

Skrócone tygodnie nie zachęcają do aktywnego handlu na parkietach

Mimo wielu informacji, notowania znacznym zmianom nie podlegały. Obroty w Warszawie były na niskim poziomie i w takiej atmosferze ciężko o przełom na rynku. Być może najbliższe dni z takimi wydarzeniami jak posiedzenie FOMC przyniosą większą aktywność, ale pamiętać trzeba, że oprócz tego tygodnia również przyszły jest skrócony. Nie można wykluczyć więc przedłużenia okresu dzisiejszego marazmu.