Brytyjski indeks FTSE 100 po otwarciu notowań spadł o 0,27 proc. i wyniósł 6.052,92 pkt., niemiecki indeks DAX wzrósł o 0,19 proc. i wyniósł 7.370,69 pkt., francuski indeks CAC 40 spadł o 0,01 proc. i wyniósł 4.044,99 pkt. Indeks węgierskiej giełdy BUX po otwarciu sesji wzrósł o 0,13 proc. i wyniósł 24.197,54 pkt.

WIG20 na otwarciu sesji wyniósł 2930,59 pkt., co oznacza wzrost o 0,12 proc.

Emil Szweda z Noble Securities mówi, że zasadniczy dylemat inwestorów na całym świecie da się sprowadzić do pytania - czy gospodarka wytrzyma harce polityków przy finansowaniu monstrualnych długów publicznych?

Szweda wyjaśnia dalej: „Doświadczenia ostatnich lat wskazują, że problemy budżetowe nie powstrzymują wzrostu cen akcji, a dopiero ich rozmycie w kolejnym przyspieszeniu wzrostu gospodarczego jest prawdziwie groźne dla - zwykle dojrzałej już wówczas - hossy”.

„Kontrakty na amerykańskie indeksy, rosnące rano po 0,1 proc. na nadmiar optymizmu nie wskazują, ale po wtorkowej zwyżce mają prawo do odpoczynku. A w ciągu dnia wiele się może zmienić, bowiem informacji i wydarzeń dziś będzie sporo. Poznamy dynamikę zamówień w europejskim przemyśle oraz zamówień na dobra trwałego użytku za oceanem” – komentuje Roman Przasnyski z Open Finance.

Jak tłumaczy dalej analityk, kluczowe będzie posiedzenie Fed, a szczególnie komunikat po nim wydany. Na jego treść, a przede wszystkim jej interpretację, europejscy inwestorzy będą mogli zareagować dopiero w czwartek. To oczekiwanie może nieco przyhamować dynamikę zmian na parkietach naszego kontynentu.