Takie decyzje podjął w piątek międzyzwiązkowy komitet protestacyjno-strajkowy. Jak powiedział PAP jego rzecznik, Piotr Szereda, obie formy protestu mają być kontynuowane "do skutku", czyli do osiągnięcia satysfakcjonującego dla związków porozumienia. Jeżeli nie nastąpi to w miarę szybko, związkowcy planują strajk generalny w kopalniach spółki.

Związki nie zamierzają już prowadzić dwustronnych negocjacji z zarządem JSW w siedzibie spółki, choć jej prezes zaprosił w piątek protestujących na rozmowy. Chcą kontynuować negocjacje w ramach Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego (WKDS) w Katowicach. Ich kolejny termin wyznaczono na 5 maja.

>>> Czytaj też: Wiceminister skarbu: Do załogi JSW może trafić nawet 17-19 proc. akcji

Wcześniej związkowcy zapowiadali blokadę wysyłki węgla z kopalń, zawiesili jednak protest z chwilą podjęcia rozmów w ramach WKDS. Jak powiedział Szereda, teraz zdecydowano o innych formach protestu w związku z wyrokiem sądu, który - na wniosek Jastrzębskiej Spółki Kolejowej (spółka zależna JSW) nakazał związkom powstrzymanie się od strajku w formie blokady torów.

Związkowcy zamierzają odwołać się od tego nakazu i zarzucają zarządowi JSW "nieczystą grę". Przedstawiciele firmy tłumaczyli w czwartek, że wniosek do sądu o ustalenie legalności takiej formy protestu był obowiązkiem zarządu, który zgodnie z prawem odpowiada za majątek i interesy spółki.

>>> Czytaj też: Państwo nie chce wyjść z gospodarki, czyli dzieje polskiej prywatyzacji

"Dziś otrzymaliśmy wyrok sądu zakazujący nam akcji protestacyjnej polegającej na blokadzie wysyłki węgla. Teraz już wiemy, po co apelowano do nas, abyśmy zawiesili blokadę i przy stole negocjacyjnym rozwiązali konflikt. Ten dialog był pozorowany. To była gra na czas, zarządowi chodziło o uzyskanie wyroku sądu" - ocenił wiceszef Solidarności w JSW, Roman Brudziński.

Według Szeredy, strajk włoski może doprowadzić do obniżenia wydajności pracy o ok. 20-30 proc. Tłumaczył, że górnicy mają pryncypialnie trzymać się przepisów. Jeżeli np. przewidują one w danym miejscu obsadę 12 osób, praca nie zostanie podjęta, gdy będzie 11 pracowników. Skrupulatnie i z zachowaniem wszystkich rygorów ma być wykonywana konserwacja wszelkich urządzeń. Gdy np. przy kontroli taśmociągu pracownik będzie musiał przejść kilometr wzdłuż jego trasy, urządzenie ma być wyłączane.

W kolejnych dniach - 5 lub 6 maja - związkowcy planują dwugodzinne strajki na każdej z czterech zmian. Górnicy mają zjechać pod ziemię dwie godziny później, by na dole podjąć strajk włoski. Ostatnim krokiem, w przypadku braku porozumienia, ma być ogłoszenie strajku generalnego. Zdaniem Szeredy, jest to bardzo prawdopodobne, choć ostateczne decyzje w tej sprawie nie zapadły.

Brudziński zapowiedział, że związkowcy zaapelują także do górników, aby - na ile to możliwe - zrezygnowali z pracy w soboty i w niedzielę (jest ona dobrowolna, ale lepiej płatna).

Związki chcą gwarancji pracowniczych w związku z planowanym wprowadzeniem JSW na giełdę. Domagają się też podwyżki płac o 10 proc. oraz gwarancji, że proponowany przez resort Skarbu Państwa pakiet związany z upublicznieniem spółki ma podstawy prawne i faktycznie będzie zrealizowany. Pakiet ten przedstawił w czwartek związkom wiceminister skarbu Krzysztof Walenczak. Zapewnił o zachowaniu przez Skarb Państwa ponad 50 proc. akcji JSW, darmowych akcjach dla całej załogi oraz innych preferencjach. W sumie pracownicy mogą objąć akcje spółki warte nawet ponad 1 mld zł.

Związkowcy czekają teraz na efekty zaplanowanego na piątek spotkania wicepremiera Waldemara Pawlaka z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem i premierem Donaldem Tuskiem. Po tych rozmowach może okazać się, czy wicepremier Pawlak, jako walne zgromadzenie JSW, podejmie uchwałę w sprawie skierowania prospektu emisyjnego JSW do Komisji Nadzoru Finansowego, co oznaczałoby faktyczne uruchomienie procesu upublicznienia i prawdopodobny debiut JSW na giełdzie 30 czerwca.

Jeżeli wicepremier zgodzi się na upublicznienie bez wcześniejszego porozumienia ze stroną społeczną, związkowcy zapowiadają zaostrzenie protestów. Pawlak zapowiadał wcześniej, że w przypadku braku porozumienia harmonogram upublicznienia JSW może być zmieniony. Rezygnacja z terminu czerwcowego oznaczałaby konieczność przygotowania dużej części prospektu emisyjnego od nowa i przesunięcie debiutu giełdowego najwcześniej na jesień.