KNF nadzoruje m.in. domy maklerskie, firmy asset management, fundusze inwestycyjne i OFE. "Według naszych rozmówców zbierając informacje na temat zaangażowania polskich instytucji w grecki dług nasz nadzór finansowy stara się oszacować ryzyko na wypadek bankructwa Grecji" - napisano na portalu Gazeta.pl.

"To standardowa procedura, co pewien czas rozsyłamy podobne zapytania" - poinformował w piątek PAP rzecznik KNF Łukasz Dajnowicz.

>>> Czytaj też: Czy ekonomiści są nam jeszcze potrzebni?

Dodał, że pytania o greckie obligacje przesłano także do banków. "Wszystkie stwierdziły, że nie mają takich papierów" - powiedział Dajnowicz.

W czwartek na rynku pojawiły się informacje, że Grecji w tym roku zabraknie w budżecie 2,5 mld euro, aby spełnić wcześniej uzgodnione z UE i MFW kryteria obniżenia deficytu budżetowego.

>>> Czytaj też: Tylko zgoda na bankructwo zahamuje panikę

Ponadto grecki rząd poinformował także, że może mieć problemy ze zrolowaniem zadłużenia będącego w rękach prywatnych inwestorów, co mogłoby wiązać się z ogłoszeniem bankructwa. Jeśliby się to stało, to greckie obligacje rządowe stałyby się bezwartościowe. 

>>> Czytaj też: Nowy sposób na kryzys - ponowna rewolucja przemysłowa