"Na notowaniach złotego w dalszym ciągu będą ciążyły słabe nastroje rynkowe. Związane jest to z obawami o nawrót recesji w USA oraz intensyfikację kryzysu zadłużeniowego w strefie euro, szczególnie obawami o Grecję" - powiedział analityk Banku BPH Adam Antoniak.

W jego ocenie, obawy o perspektywy światowej gospodarki nasiliły się po fatalnych piątkowych danych z amerykańskiego rynku pracy. Z kolei odłożenie w czasie rozmów przedstawicieli MFW i UE z Grecją, od których wyniku będzie uzależnione uruchomienie kolejnej transzy środków pomocowych, powoduje spekulacje o możliwym bankructwie tego kraju i ogromnych kłopotach całej strefy euro. W efekcie należy się spodziewać, że złoty, który już rano przebił granicę 4,20 za euro, będzie przez cały dzień atakował ten poziom. 

>>> Czytaj też Euroobligacje na ratunek Europie? Papiery miałyby śmieciowy rating

"Co prawda, pozostaje on ważnym oporem z uwagi na dokonywane w jego okolicy interwencje BGK, ale już wyraźnie trzeszczy w szwach. Z drugiej strony aktywność rynku może być nieco ograniczona z uwagi na brak inwestorów z USA, ale znów ta sytuacja będzie sprzyjać duże zmienności" - podsumował Antoniak.

W poniedziałek po godz. 09:00 za jedno euro płacono 4,2080 zł a za dolara 2,9770 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,4140. W piątek ok. godz. 16-tej jedno euro kosztowało 4,1897 zł, zaś dolar 2,9483 zł. Kurs euro/dolara wynosił 1,4213. W piątek ok. godz. 10-tej jedno euro kosztowało 4,1653 zł, zaś dolar 2,9260 zł. Kurs euro/dolara wynosił 1,4235.