Rosyjscy giganci, tacy jak energetyczny TNK-BP, bank Sbierbank, czy Koleje Rosyjskie, „cierpią” na nadmiar gotówki. Rekordowe zyski sprawiły, że spółki zaczęły znów celować w rynki Europy Wschodniej, korzystając z okazji, że rządy zadłużonych państw sprzedają udziały w swoich spółkach, licząc na zastrzyk wpływów z prywatyzacji.

20 lat po zakończeniu ery sowieckiej dominacji, kryzys zadłużenia powiązany z kurczącym się rynkiem kredytów zmusza byłe komunistyczne państwa do przełamania dawnych uprzedzeń z czasów "zimnej wojny". Jak wynika z danych ONZ, w ciągu minionych 3 lat, wartość rosyjskich akwizycji w regionie sięgnęła 2,8 mld dol. To więcej niż wartość przejęć przeprowadzonych w ciągu poprzednich 17 lat (2,4 mld. dol.).

>>> Czytaj też: Europa Wschodnia na celowniku rosyjskich banków. Będą przejęcia?

„Oczywiście wciąż istnieje mnóstwo uprzedzeń i podejrzeń wobec Rosjan. Kryzys finansowy po części jednak zniwelował te obawy, ponieważ kraje Europy Wschodniej nie mają takiego dostępu do zachodniego kapitału, na jaki liczyły. To jest szansa dla Rosji” – uważa Chris Weafer, główny strateg w Troika Dialog, jednym z największych banków inwestycyjnych w Moskwie.

Globalny bank z Rosji

Na początku lipca Sbierbank potwierdził kupno VBI, wschodnioeuropejskiego oddziału austriackiego Oesterreichische Volksbanken. Była to pierwsza ekspansja Sbierbanku poza granice byłego Związku Radzieckiego. Jak wynika z informacji osób związanych z transakcją, bank oferuje 590 mln euro za austriacki biznes.

“To pierwszy krok to przekształcenia Sbierbanku w globalny bank” – mówił prezes banku German Gref podczas ogłoszenia decyzji o przejęciu. Sbierbank stawia sobie wysoko poprzeczkę – chce rywalizować w Europie Wschodniej z innymi zachodnimi gigantami, takimi jak Raiffeisen Bank International czy UniCredit.

Koleje Rosyjskie OAO, państwowy operator najdłuższej na świecie sieci kolejowej łączącej Azję i Europę, startują w wyścigu o pakiet kontrolny udziałów w polskim PKP Cargo. PKP otrzymały już 20 ofert od chętnych na swoja spółkę, która, jak wynika z szacunków Rzeczpospolitej, może być warta ok. 2 mld zł. Rosyjski gigant kolejowy nie poprzestaje na Polsce. Monopolista wyraził swoje zainteresowanie także większościowym pakietem w słowackiej spółce Cargo Slovakia.

Tymczasem Bank VTB, drugi największy bank w Rosji, w zeszłym tygodniu za 100 mln euro przejął kontrolę nad należącą do bułgarskiego rządu spółką tytoniową.

Sprzedaż Lotosu zmieniła reguły gry

Głód inwestycyjny całkowicie zmienił nastawienie polskiego społeczeństwa do Rosjan. Od 1989 roku biznesowa droga rosyjskich firm do Polski pozostawała zamknięta. Wszystko zmieniło się, gdy w Gdańsku, kolebce polskiej Solidarności, rząd wystawił na sprzedaż Grupę Lotos.

>>> Czytaj też: Graś o prywatyzacji Lotosu: Wykluczenie Rosjan byłoby bardzo szkodliwe

Na reakcję Rosjan nie trzeba było długo czekać. TNK-BP, rosyjska spółka naftowa w połowie należąca do koncernu BP, zgłosiła chęć udziału w prywatyzacji Lotosu i jest jedną z czterech spółek, które znalazły się na krótkiej liście oferentów. Sprzedaż Lotosu jest częścią polskiego planu uzyskania 15 mld zł z prywatyzacji państwowych spółek w 2011 r. i ma pomóc w łataniu dziury budżetowej i ograniczaniu długu.

Historyczne uprzedzenia schowane do kieszeni

“Nie ma wyników bez inwestycji” – mówi Jerzy Borowczak, przyjaciel Lecha Wałęsy z czasów Solidarności i członek Platformy Obywatelskiej. „Najważniejszą rzeczą dla nas jest to, by zwiększyć konkurencyjność naszych rafinerii. Historyczne uprzedzenia nic nie znaczą” – dodaje.

Fuzje i przejęcia przeprowadzone w Polsce przez Rosjan w latach 1990-2010 są warte 15 mln dol.. To mniej niż 1 pkt proc. wartego 48 mld dol. rynku międzynarodowych transakcji z udziałem polskich spółek przeprowadzonych w tym samych okresie – wynika z danych UNCTAD, Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju.

Ze względu na bardziej liberalne nastawienie rządu polskiego do współpracy polsko-rosyjskiej, ekonomiści spodziewają się, że udział Rosjan w akwizycjach w Polsce będzie rosnąć. Jeszcze w marcu tego roku, w rafinerii Lotos premier Donald Tusk mówił, że nie powinny istnieć żadne ideologiczne przesłanki, które kazałyby kategorycznie odrzucać rosyjskie inwestycje.

Jednak otwarcie Tuska wobec Rosjan wciąż spotyka się z krytyką, szczególnie ze strony polityków opozycji. Dawid Jackiewicz, członek PIS-u zagroził, że jeśli Aleksander Grad zgodzi się sprzedać Lotos Rosjanom, trafi przed Trybunał Stanu.

“Trudno jest traktować rosyjskich inwestorów tak samo, jak na przykład duńskich, jeśli polityczna opozycja komentuje każde próby rozmowy z Rosjanami jako zdradę narodowych interesów” – ocenia Bartłomiej Sienkiewicz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w Warszawie.

Rosja jest jednak przygotowana do prężenia finansowych muskułów w Europie Wschodniej używając innych sposobów. Rosyjski monopolista Gazprom od 2006 roku już dwa razy zakręcał kurek z gazem dla Ukrainy zakłócając tym samym dostawy błękitnego paliwa do Unii Europejskiej. Wszystko z powodu braku porozumienia w negocjacjach cenowych dotyczących dostaw gazu.

>>> Czytaj też: Naftohaz zniknie. Ukraina chce zmienić umowy gazowe z Rosją

Gazowa pępowina hamuje rozwój

Gazprom zaspokaja tylko ok. jedną czwartą zapotrzebowania Unii Europejskiej na gaz, jednak kraje Europy Wschodniej są od rosyjskiej spółki praktycznie całkowicie uzależnione. Na Słowacji i w Bułgarii, udział Gazpromu w dostawach gazu sięga nawet 90 proc. (według danych KE za 2009 r.). Odcięcie gazowej pępowiny stało się jednym z priorytetów Unii, dlatego przyjęła strategię dywersyfikacji dostaw i źródeł tego surowca.

Węgry, najbardziej zadłużone państwo wśród wschodnich członków UE, przeznaczyły część otrzymanej od MFW pomocy na odkupienie od rosyjskiego OAO Surgutneftegas 21,2 proc. udziałów w koncernie MOL, który jest największą węgierską spółka rafineryjną. Transakcja kosztowała 1,9 mld euro. Zdaniem Viktora Orbana, żadne państwo nie może być silne, jeśli jest całkowicie uzależnione od importu surowców od jednego dostawcy.

>>> Czytaj też: Ekspert: Gazociąg Nord Stream może przestać być opłacalny

Ostatnie fuzje i przejęcia z udziałem rosyjskich firm są dowodem poprawiających się warunków politycznych, które mogą dalej cementować więzy w regionie – twierdzi Simon Quijano-Evans, główny ekonomista na region Europy, Środkowego Wschodu i Afryki w ING Group.

“Im większa będzie międzynarodowa aktywność w regionie, czy to w obszarze handlu czy inwestycji, tym mniejszy będzie sprzeciw polityczny. Oczywiście każdy kraj ma swoje własne interesy, ale im więcej wzajemnej współpracy i interakcji, tym więcej barier można usunać” – ocenia Simon Quijano-Evans z ING.