Ten tydzień będzie kluczowy dla strefy euro. W środę niemiecki Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnie, czy wypłata funduszy na ratunek dla Grecji, Portugalii i Irlandii nie była sprzeczna z prawem Republiki Federalnej. Dzień później Rada Europejskiego Banku Centralnego (EBC) rozstrzygnie, czy należy kontynuować program wykupywania włoskich obligacji, bez którego władze w Rzymie mogą stracić płynność. A na piątek wieczór grecki rząd wyznaczył ostateczny termin zadeklarowania się przez banki komercyjne, czy zamierzają brać udział w kolejnym planie ratunkowym dla Grecji. Od tego, jaki będzie wynik tych trzech wydarzeń, zależy spójność unii walutowej. 

>>> Czytaj też: Rynek wygląda tak, jak w czasie upadku Lehman Brothers

Fundusz pod kontrolą

Do tej pory Niemcy sfinansowały około 25 proc. kosztów ratunku dla państw południa Europy, ocenianych łącznie na 300 mld euro. Grupa niemieckich eurodeputowanych rok temu wystąpiła z pozwem do sądu w Karlsruhe, wskazując, że traktat o UE zakazuje wykupywania (bailout) innych państw Eurolandu. Eksperci nie spodziewają się, aby sędziowie całkowicie zakazali wydawania na ten cel funduszy publicznych. Prawdopodobne jest natomiast, że wyrok znacznie wzmocni kompetencje Bundestagu w kontrolowaniu, jak pieniądze są wykorzystywane przez kraje beneficjentów. Łącznie z prawem do zawetowania wypłaty pieniędzy. Taki wyrok może związać kanclerz Angeli Merkel ręce i uniemożliwić dalsze udzielanie pomocy krajom południa Europy. Coraz więcej niemieckich deputowanych chce bowiem wstrzymać ewentualną pomoc dla Włoch i Hiszpanii. To reakcja na zmianę nastrojów wyborców: z ostatniego sondażu telewizji ARD wynika, że 20 proc. wyborców nie wierzy, aby kanclerz była zdolna skutecznie zapobiec kryzysowi, a kolejne 55 proc. wierzy w to tylko w niewielkim stopniu. 

>>> Polecamy: Głębokie nurkowanie w Europie: czarny poniedziałek na giełdach

Koniec kroplówki dla Włoch

Rośnie także prawdopodobieństwo, że EBC w czwartek zdecyduje owstrzymaniu programu skupu włoskich obligacji. Już wcześniej część z 23 członków rady banku (w tym szef Bundesbanku Jens Weidmann) uważała, że takie działanie jest sprzeczne ze statutem banku, bo nie służy utrzymaniu niskich cen, a jest uleganiem presji politycznej. Teraz wątpliwości ma sam Jean-Claude Trichet. – To, co robimy, nie może zastąpić starań włoskiego rządu o uzdrowienie finansów publicznych – komentował. Aby przekonać prezesa EBC, że skup obligacji nie demobilizuje włoskich władz, premier Silvio Berlusconi wyznaczył na wtorek głosowanie w senacie trzyletniego pakietu oszczędnościowego wartego 45 mld euro. Tego samego dnia największe centrale związkowe zapowiedziały jednak ogromne manifestacje w centrum Rzymu. Już wcześniej, pod naciskiem protestujących, Berlusconi zrezygnował z kluczowych elementów pakietu, w tym z podatku solidarnościowego od osób o dochodach większych niż 90 tys. euro rocznie. EBC zainwestował już 40 mld euro w skup włoskich i hiszpańskich obligacji, aby powstrzymać gwałtowny wzrost ich rentowności. Bez tego włoskie władze musiałyby płacić zaporowe stawki za obsługę długu.

Dylemat greckich banków

Jeszcze większy wpływ na utrzymanie spójności unii walutowej będzie miał udział banków komercyjnych w drugim pakiecie pomocowym dla Grecji. Aby operacja się udała, musi w niej wziąć udział przynajmniej 90 proc. z tych, które posiadają greckie obligacje. Rząd w Atenach zapowiedział, że będzie przyjmował deklaracje w tej sprawie do piątku wieczór. Banki miałyby się zgodzić na utratę 21 proc. nominalnej wartości posiadanych bonów, a resztę zamienić na 30-letnie obligacje. W ten sposób sfinansują 50 mld euro z wartego łącznie 159 mld euro pakietu pomocowego dla Aten. Jeśli operacja się nie uda, Niemcy i kilka innych krajów unii walutowej nie zgodzą się na wyłożenie kolejnych funduszy publicznych dla Aten.