Oddanie kierowcom autostrady A2 na Euro 2012 to dla rządu sprawa honoru. Po tym, jak w czerwcu z placu budowy za opóźnienia wylecieli Chińczycy, premier Donald Tusk zapewniał, że zaległości będą szybko nadrabiane, a nowi wykonawcy ruszą z kopyta zaraz po podpisaniu kontraktów. Na razie tak się nie stało.

>>> Czytaj też: Polska gospodarka wchodzi w okres poważnych wstrząsów z zewnątrz

– Zaawansowanie prac nie jest znacząco większe od zinwentaryzowanego w momencie przejęcia placów budów przez wykonawców – przyznaje Urszula Nelken, rzeczniczka Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

>>> Polecamy: Grad narzucił najszybsze tempo prywatyzacji w dekadzie

Francuska Eurovia i polskie Dolnośląskie Surowce Skalne przejęły inwestycje 29 lipca i 2 sierpnia, zaledwie dzień po podpisaniu umów na dokończenie autostrady. Od tego czasu minęło już pięć tygodni. Jak ustalił „DGP”, w tym czasie na obu odcinkach nie zakończyła się nawet tzw. mobilizacja wykonawców. To fachowy termin określający, czy firmy uporały się z zatwierdzaniem harmonogramów robót i zebraniem podwykonawców wraz z podpisaniem umów. Jak poinformowała nas Urszula Nelken, wykonawcy dysponują niewielkimi zasobami. Na odcinku o długości 20 km, na którym pracują DSS, znajduje się 80 sztuk sprzętu i ok. 300 pracowników. Podobna sytuacja jest na 30-km fragmencie przejętym przez Eurovię, która zebrała ok. 300 sztuk sprzętu i ok. 450 pracowników. Francuzi mają większy zespół niż Polacy, bo ściągali ludzi i urządzenia na A2 z innych swoich budów.

Zdaniem ekspertów powolny rozruch na A2 to żadna niespodzianka. – Obietnice, że prace ruszą pełną parą zaraz po wejściu firm na plac budowy, były nierealne – mówi Adrian Furgalski, ekspert rynku infrastruktury. – Rozpędzenie robót na autostradzie trwa zwykle więcej niż miesiąc – dodaje.

Podobnie w rozmowie z „DGP” tłumaczy się Jan Łuczak, prezes DSS. – Pracujemy w szalonym tempie. Wiemy, że pierwsze tygodnie są najważniejsze, aby wszystko jak najlepiej poukładać. Chcemy nawet ponadprogramowo podwoić liczbę zespołów układających nasypy – mówi Jan Łuczak. DSS mają nadzieję zakończyć prace ziemne w połowie października. – Do końca listopada gotowe muszą być warstwy bitumiczne. Uważam, że to wciąż realne – mówi szef giełdowej spółki.

Wykonawcy budów rozgrzebanych przez Chińczyków sporą część sierpnia poświęcili na weryfikację robót wykonanych przez COVEC. Jak dowiaduje się „DGP”, niektóre prace trzeba było poprawiać, m.in. nasypy. Eurovia i DSS badały też projekt budowlany wykonany przez chińskie konsorcjum.

– Nie mamy zastrzeżeń. Jakość dokumentacji była nawet lepsza, niż oczekiwaliśmy – mówi Jan Łuczak.

Zdaniem GDDKiA stopień zaawansowania prac na „chińskich” odcinkach to dziś ok. 25 proc. Wykonawcy zobowiązali się do oddania trasy kierowcom 30 maja 2012 r.

Zdaniem Adriana Furgalskiego na realizację A2 zostało już faktycznie tylko 4 – 5 miesięcy. – Trzeba odliczyć okres od grudnia do marca, a jeśli spełnią się prognozy o wcześniejszym nadejściu zimy w okolicach października, czas budowy skróci się jeszcze bardziej – mówi ekspert. Jego zdaniem, szans na to, że w czerwcu 2012 r. A2 do stolicy przyjadą kibice, już nie ma. Tym bardziej że prace na trzy zmiany prowadzone są wyłącznie na odcinku Eurovii, ale tylko przy robotach ziemnych.

Dlaczego prace na trzy zmiany nie są prowadzone na całym 50-km odcinku A2. GDDKiA zapewnia, że stanie się to, gdy wykonawcy osiągną pełną mobilizację, czyli najpewniej w połowie września.