Chiński bank centralny złagodzi politykę pieniężną?

Zaczęło się od wczorajszej sesji na Wall Street, której wymowa była niezwykle pozytywna. Spadki, które początkowo przekraczały 2%, na zamknięciu zmniejszyły się do niecałego 1%. Na wykresie pojawiła się więc zachęcająca techników do zakupu świeczka typu młot. Polepszające się nastroje widoczne były też w Azji, gdzie po dłuższej przerwie wzrósł również indeks w Szanghaju, do czego przyczyniły się prasowe spekulacje o możliwości złagodzenia polityki pieniężnej w Państwie Środka. Luzowanie ze strony chińskiego banku centralnego byłoby nie tylko sporym zaskoczeniem, ale również ostatecznym potwierdzeniem globalnego charakteru oraz powagi obserwowanego spowolnienia.

Dobre informacje z Niemiec wsparciem dla parkietów

Nastroje o poranku były więc niezłe i zapewniły nam wysokie otwarcie na GPW. Co ciekawe nie wykorzystane ono zostało przez podaż, ale wręcz przeciwnie, popyt starał się powiększać zwyżki, które przekraczały nawet 2%. We wzrostach pomagały takie informacje jak odrzucenie przez niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny pozwu, który miał zablokować udział Berlina w pomocy dla słabych członków strefy euro. Miłym zaskoczeniem były również dane o produkcji przemysłowej naszego zachodniego sąsiada. Lipcowa publikacja pokazała wzrost aż o 4% m/m wobec oczekiwań rzędu 0,5%. Niespodzianką z kolei nie była decyzja RPP o pozostawieniu stóp na niezmienionym poziomie. Na ich obniżki czas przyjdzie później.

Barack Obama na ratunek giełdom

Skoro atmosfera się polepszyła, to nietrudno się domyśleć, że we wzrostach w znaczniej mierze współuczestniczyły europejskie banki, na czele z greckimi. Nie zmienia to jednak faktu, że Hellada jest o krok od bankructwa i nawet zapowiedzi dalszych reform niewiele tutaj zmienią, gdyż większość poprzednio założonych celów nie została zrealizowana. Rynki nie mogą jednak nieustannie żyć Grecją bądź Włochami, gdzie dzisiaj wieczorem w senacie ma się odbyć głosowanie nad poprawionym pakietem oszczędnościowym. Wielkimi krokami zbliża się bowiem przemówienie Baracka Obamy, który w nocy z czwartku na piątek naszego czasu ma przedstawić coś na kształt nowego pakietu stymulacyjnego skierowanego na poprawę rynku pracy. Jego zawartość mniej więcej znaliśmy już od pewnego czasu, ale dzisiaj po raz pierwszy pojawiła się kwota pomocy – 300 mld dolarów w przyszłym roku. Dużo? Z pewnością nie jest to mało jak na wydatki, które mają być skumulowane w jednym roku. Problem jednak w tym, że ok. 150 mld to obniżki podatków, z czego część to przedłużenie już funkcjonującej legislacji. Ponadto wciąż wielką niewiadomą jest akceptacja ze strony Kongresu, gdzie Republikanie są przeciwni wszelkim nowym wydatkom, a szczególnie jeżeli mają one pomóc głównemu oponentowi politycznemu w przyszłorocznych wyborach. Rynki jednak lubią kroplówki wszelkiej maści, więc jest pod co grać po serii spadków na parkietach. Nie należy jednak mieć złudzeń, że prezydent Obama odwróci trendy panujące na giełdach. W Polsce też miało być kolorowo, a jest jak zwykle, czego dowodem jest między innymi spadek naszego kraju na 41. miejsce w globalnym raporcie konkurencyjności 2011-2012 przygotowanym przez World Economic Forum. Z kolei pozycja tak niedawno krytykowanych Węgier wzrosła... 

Opracowanie zostało sporządzone w celach informacyjnych i nie powinno stanowić podstawy decyzji inwestycyjnych. Millennium DM S.A. ani jego pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego opracowania. Opracowanie nie ma charakteru i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu Rozporządzenia Ministra finansów z 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów i wystawców, nie stanowi porady inwestycyjnej, nie stanowi oferty zbycia lub nabycia wymienionych w niej instrumentów finansowych, nie stanowi podstawy do zawarcia jakiejkolwiek umowy lub powstania jakiegokolwiek zobowiązania.