Powodem tej sytuacji jest rosnąca w rekordowym tempie inflacja – zarobki Chińczyków rosną, przez co coraz więcej producentów może decydować się na przeniesienie swoich zakładów pracy do Wietnamu lub państw afrykańskich. „Chinom jeszcze daleko do utraty konkurencyjności”, mówi Welch. „Ale to się stanie. Może za trzy lata, może za pięć, ale to się stanie.”

>>> Czytaj również: Inwestorzy tracą zaufanie do głównych walut. Co zajmie miejsce franka?

Wzrost gospodarczy Chin nie będzie już mógł opierać się na eksporcie i taniej produkcji. Kraj musi postawić na innowację poprzez budowanie światowych marek i tworzenie „10.000 firm takich jak Apple”, stwierdza Welch. Według niego Steve Jobs jest bez wątpienia najlepszym liderem biznesowym na świecie.

>>> Polecamy: Guru ekonomii: "perfect storm" uderzy w nas szybciej, niż się spodziewamy

„Chinom w tej chwili brakuje światowych marek, ale to nie potrwa długo,” mówi. Premier Chin Wen Jiabao planuje podwyższyć płace w kraju i wesprzeć inwestycje w budownictwo socjalne, tak aby utrzymać wzrost drugiej gospodarki świata w momencie, gdy USA chwiejnie próbuje stanąć na nogi, a kryzys w Europie ogranicza popyt na chińskie produkty. Zamówienia na eksport w Chinach zmalały po raz pierwszy od ponad dwóch lat.

W pierwszym kwartale tego roku 13 chińskich prowincji podwyższyło płace minimalne o średnio 20,6 proc., podała w kwietniu agencja prasowa Xinhua. Wzrost inflacji osiągnął w lipcu rekordowy od ponad trzech lat poziom 6,5 proc.