Komisarz ostrzegł też przed kolejnym kryzysem gazowym między Rosją a Ukrainą - na skutek procesu byłej ukraińskiej premier Julii Tymoszenko.

"Aby eksploatować gaz łupkowy, najlepiej jest zeuropeizować standardy. Przedstawimy pewne propozycje być może wiosną przyszłego roku" - powiedział komisarz w rozmowie z PAP w kuluarach posiedzenia prezydium europarlamentarnej frakcji Europejskiej Partii Ludowej we Wrocławiu. Należą do niej eurodeputowani PO i PSL.

Wcześniej na jednym z paneli komisarz tłumaczył, dlaczego potrzebne są unijne normy. "Chcemy mieć wspólne standardy odnośnie technologii wydobywczych, ochrony środowiska (...). Chcemy, by na tej podstawie wszystkie kraje członkowskie mogły wydawać podobne zezwolenia na rozpoczęcie prac wydobywczych. Nasi przyjaciele z Polski na tym na pewno zyskają" - mówił.

Oszacował, że w przyszłości gaz niekonwencjonalny (czyli wydobywany z łupków) może pokryć 10 proc. zapotrzebowania UE, które wzrośnie do ok. 600 mld metrów sześć. rocznie m.in. z powodu odchodzenia od energetyki jądrowej.

Oettinger ze zrozumieniem przyjął nadzieje polskiego rządu związane z eksploatacją złóż gazu łupkowego. "Celem Polski jest zmniejszenie zależności od gazu z Rosji, a także od węgla - również w kontekście zmniejszania emisji CO2 do atmosfery" - powiedział.

Zajmująca się kwestiami energetycznymi w Parlamencie Europejskim posłanka PO Lena Kolarska-Bobińska powiedziała PAP, że UE nie powinna przyjmować wiążących propozycji legislacyjnych odnoszących się tylko do gazu łupkowego.

"Gaz łupkowy jest częścią polityki energetycznej każdego kraju. I tak naprawdę to my sami musimy dbać o nasze interesy, a UE musi wyznaczać pewne standardy. I już je stawia, w zakresie oceny wpływu na środowisko. Będzie regulowała też kwestie dotyczące koncesji i to dobrze dla nas, bo jesteśmy w ogonie dotrzymywania zobowiązań w tym zakresie. Istnieją już silne regulacje unijne i trzymajmy się ich. Chodzi o to, żeby te regulacje nie były wykorzystywane przeciwko nowo tworzącemu się w Polsce i w Europie zasobowi" - powiedział posłanka.

Jej zdaniem, za wcześnie jest na wprowadzenie konkretnych uregulowań dotyczących gazu łupkowego i Komisja Europejska ma tego świadomość. Wyraziła też pogląd, że w Polsce wyolbrzymia się lobbing przeciw gazowi łupkowemu na scenie europejskiej, choć przyznała, że część francuskich eurodeputowanych "zrobiła bardzo dużo hałasu".

W lipcu biuro prasowe Oettingera zapowiadało, że pod koniec roku KE ogłosi raport z badania unijnych przepisów pod kątem wydobycia gazu łupkowego i na tej podstawie rozważy propozycje ewentualnych nowych przepisów. Inny raport, badający oddziaływanie wydobycia gazu łupkowego na środowisko i zdrowie obywateli, powstał już na zamówienie komisji środowiska Parlamentu Europejskiego.

Dyrekcja generalna ds. środowiska w KE zapewniała w lipcu, że nie przygotowuje nowych regulacji w tej sprawie, ale powinien być zbadany wpływ nowej technologii na środowisko.

Gaz łupkowy wydobywa się metodą tzw. szczelinowania hydraulicznego, czyli pod dużym ciśnieniem pompuje się wodę z domieszką substancji chemicznych, by rozsadzić podziemne skały i uwolnić gaz. Według ekologów, to szkodliwe dla środowiska, bo może prowadzić do zanieczyszczenia wód gruntowych. Z tego powodu wydobycia gazu tą metodą zakazano np. we Francji, choć na szeroką skalę stosują ją w USA. W unijnym prawie nie ma regulacji w tej sprawie.

Przemawiając we Wrocławiu Oettinger odniósł się też do trwającego w Kijowie procesu liderki opozycji Julii Tymoszenko, której zarzuca się podpisanie, gdy była premierem, niekorzystnego dla Ukrainy kontraktu gazowego z Rosją w 2009 r. Zdaniem komisarza, grozi to podobnym kryzysem gazowym jak na początku tego właśnie roku, kiedy to przerwane zostały dostawy do UE.

"Uważam, że proces doprowadzi do wyroku 5-7 lat więzienia (dla Tymoszenko - PAP). Pod koniec września władze w Kijowie wykorzystają ten fakt do wypowiedzenia umowy między Ukrainą a Rosją. Wtedy Rosja powie, że za zakontraktowany gaz trzeba zapłacić, a wtedy może nastąpić odcięcie dostaw. Idzie zima i wiemy, co by to oznaczało" - powiedział komisarz.

"Mamy dobre stosunki z partnerami na wschodzie, ala ja osobiście nie wykluczam zaostrzenia sytuacji na Ukrainie pod koniec roku" - podkreślił.