Podczas debaty Sikorski zapowiedział, że polskie dzieci na Litwie otrzymają w ciągu miesiąca wyprawki w wysokości tysiąca złotych, a 25 nauczycieli przyjedzie na szkolenia do Polski.

"Dzisiaj podjąłem decyzję o sposobie realizacji decyzji prezesa Rady Ministrów i w ciągu miesiąca polskie dzieci w szkołach litewskich otrzymają wyprawkę w wysokości tysiąca złotych. W najbliższych tygodniach 25 nauczycieli z 25 polskich szkół na Litwie otrzyma w Polsce szkolenie plus laptopa, projektor i pomoce naukowe" - poinformował minister.

Piątkowa debata w TVN24 rozpoczęła się od pytania prowadzącej, dziennikarki Moniki Olejnik, o ocenę zachowania polskich władz po katastrofie smoleńskiej.

Sikorski, Siwiec i Kalinowski wyrazili opinię, że wybrana tuż po katastrofie smoleńskiej konwencja chicagowska była dobrą podstawą prawną do wyjaśnienia tej sprawy. Nie zgodził się z tym szef PJN Paweł Kowal. Zaapelował też o powrót do "jednej polityki zagranicznej". Z kolei Siwiec mówił o braku współpracy instytucji po polskiej stronie i braku koordynacji we współpracy z Rosjanami w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy.

>>> Czytaj też: Boni: Nadmierne oszczędności zabiją rozwój Polski

Sikorski podkreślał, że w związku z tym, że wypadek zdarzył się w Rosji, to do tego kraju należała jurysdykcja w badaniu go. Przypomniał, że zarówno w Rosji, jak i w Polsce pracowały komisje i w dalszym ciągu toczą się śledztwa prokuratorskie w obu krajach. "Wydaje mi się, że mamy pełną wiedzę o tym wypadku" - ocenił. Sikorski zwrócił ponadto uwagę, że fakt przybycia do Katynia premiera Rosji Władimira Putina miał duże polityczne znaczenie. Sporym osiągnięciem nazwał doprowadzenie do tego, że rosyjska Duma potępiła zbrodnię katyńską.

Kalinowski powiedział m.in., że fakt, iż to rosyjska komisja badająca ten wypadek zakończyła prace wcześniej niż polska, było niekorzystne dla wizerunku naszego kraju.

W trakcie debaty doszło do wymiany zdań między Sikorskim a Siwcem na temat sensu udziału Polski w operacji w Iraku. Minister spytał, jak z perspektywy czasu Siwiec ocenia decyzję o wysłaniu polskich wojsk do tego kraju. "Czy wtedy można się było zachować mniej entuzjastycznie, (...) tak, jak zachowaliśmy się my w Libii?" - pytał. Zdaniem Sikorskiego, wojna w Iraku to była wojna z wyboru.

Siwiec przypomniał, że "tamte decyzje zapadały w cieniu dymów Manhattanu", krótko po zamachu z 11 września 2001 r. Podkreślił, że dzisiaj Sikorski, jako szef MSZ, "czerpie pełnymi rękami z tego dorobku". "To była słuszna decyzja, to była trudna decyzja, za którą zapłaciliśmy straszliwą cenę krwi, bo nasi żołnierze tam ginęli, ale decyzja, która służy Polsce, nie tylko jej pozycji w kontaktach z USA, ale również na arenie międzynarodowej" - przekonywał Siwiec.

Potem w dyskusji przyznał jednak, że "nie można ufać nawet najlepszym sojusznikom".

>>> Czytaj też: Debata o gospodarce: kandydaci chcą podwyżek rent i emerytur

Z kolei Kowal odpowiadał na pytanie Sikorskiego dot. opublikowanych w środę przez "Gazetę Wyborczą" depesz z Wikileaks nt. Anny Fotygi. Z depesz wynika, że amerykańscy dyplomaci oceniali polski MSZ za czasów Fotygi jako zdemoralizowany i osłabiony.

Kowali odpowiedział: "Nie możemy ciągle oglądać się do tyłu i patrzeć na rzeczy, które dotyczą żywotnych interesów Polski w przyszłości przez pryzmat osobistych niechęci czy plotek spisanych przez dyplomatów".

Siwiec pytał natomiast Kowala, czy nie jest mu wstyd, że był wiceministrem spraw zagranicznych, kiedy resortowi szefowała Fotyga. "Słuchając pana miałem wrażenie, że zatrzymał się panu zegarek, nie wiem, na którym roku" - odparł Kowal. Ocenił, że Siwiec chciałby nieustannie rozważać to, co było w przeszłości. "Czy jest pan gotów do tego, by przestać politykę zagraniczną uprawiać przez pryzmat: kto kogo nie lubi?" - pytał eurodeputowany PJN. Siwiec ocenił słowa Kowala: "to dobrze brzmi, ale gdy był taki moment, kiedy była szansa na wejście do euro (...) wtedy bardzo skutecznie PiS rozwalił ten projekt. Słowacy weszli do euro, a myśmy nie weszli".

Sporo miejsca w debacie zajął też temat Ukrainy. Sikorski poinformował, że w piątek w Kijowie były prezydent Aleksander Kwaśniewski "przy aprobacie prezydencji UE" rozmawiał z prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem jak dokończyć negocjacje ws. umowy stowarzyszeniowej. Dodał, że ta wizyta odbywa się z inicjatywy Donalda Tuska.

Sikorski był pytany, czy rozmowy Kwaśniewskiego dotyczą też aresztowanej głównej opozycjonistki ukraińskiej Julii Tymoszenko. "Julia Tymoszenko prosi, aby jej losu nie wiązać z umową stowarzyszeniową. Umowę stowarzyszeniową zawieramy z narodem ukraińskim" - mówił minister.

Nie zabrakło też pytań dotyczących zaopatrzenia Polski w dostawy gazu. Podpisany przez wicepremiera Waldemara Pawlaka kontrakt gazowy z Rosją jest korzystny dla Polski - przekonywali Sikorski i Kalinowski. Nie zgodził się z nimi Kowal, który podkreślał, że rosyjski gaz w Polsce jest najdroższy. Kalinowski odpowiedział mu, że to w 2006 r., za rządów PiS, zmieniano kontrakt gazowy i wtedy właśnie zgodzono się na 10-proc. podwyżkę.

Siwiec przypomniał z kolei, że trzecim priorytetem polskiej prezydencji było bezpieczeństwo, w tym energetyczne. Jak ironizował, najważniejszym wydarzeniem, które miało miejsce w ramach realizacji tych priorytetów było to, że premier Rosji Władimir Putin rozpoczął napełnianie Nord Streamu gazem.

Do obaw związanych z gazociągiem nawiązał Sikorski. Zapewnił, że statki przywożące gaz do Polski nie będą miały problemów z wpłynięciem do polskich portów. Budujemy gazoport, rozwijamy gaz łupkowy i wszystkie gazowce wpłyną do portu - zapewnił. Kowal przypomniał jednak, że kanclerz Niemiec Angela Merkel mówiła, iż jeśli port w Świnoujściu miałby się rozwijać, to mogą być problemy. Dodał, że słowo Merkel jest cenne, ale jeśli Polska ma chronić interesy, to powinniśmy zabezpieczyć się odpowiednią umową.

Zarówno Sikorski, jak i Kalinowski przekonywali podczas debaty, że obecnie nie jest dobry moment, żeby wchodzić do strefy euro, ale Polska nawet nie będąc jej członkiem, powinna mieć wpływ na decyzje gospodarcze UE. Z kolei Siwiec podkreślał, że nie można żyć na dłuższą metę bez euro.

Na koniec debaty każdy z uczestników mógł przedstawić wizję polityki zagranicznej swojej formacji po wyborach.

Od tego, jaka będzie polityka zagraniczna, zależy nasza przyszłość gospodarcza - powiedział Kowal. Przekonywał, że Polacy chcą, by partie porozumiały się w sprawie polityki zagranicznej i polityki na rzecz rodziny.

Siwiec deklarował z kolei, że polityka zagraniczna, którą jego partia będzie prowadzić, będzie otwarta na dialog. "Będzie kompetentna, profesjonalna, bardzo otwarta wobec sąsiadów i będzie polityką pozbawioną bufonady" - wyliczał. "SLD mówi do swoich wyborców: oferujemy jutro bez obaw" - podkreślił.


Wpływamy na politykę całej UE - dziś żadna decyzja wobec Białorusi czy Ukrainy nie zapada bez nas, uporządkowaliśmy relacje z Niemcami i Rosją, modernizujemy służbę zagraniczną - takie sukcesy polskiej dyplomacji ostatnich lat wymienił z kolei Sikorski.

Jeżeli Europa, a z nią my, chcemy podołać światowej konkurencji, to UE musi zmierzać do pogłębienia współpracy wewnątrzeuropejskiej - powiedział zaś Kalinowski. W jego ocenie, "trzeba rozmawiać z Rosją, nie obrażać się, nie machać szablą, tylko patrzeć na wymiar ludzki".