W wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika gospodarczego, który ukazał się w poniedziałek, pytany, czy okres planów ratowania poszczególnych krajów skończył się, odpowiedział: "Należy oczekiwać, że tak. (...) Jednak przy tym wszystkim, czego się nauczyliśmy podczas tego kryzysu (...) o minimalnych prawdopodobieństwach, które ostatecznie się zrealizowały, uważam, że nie możemy być pewni, że więcej do tego nie dojdzie".

>>> Czytaj też: Największa gospodarka Europy przygotowuje się na greckie bankructwo

Według niego "zależy to od sytuacji gospodarczej i wpływu tej sytuacji na organizacje i system finansowy".

>>> polecamy: Kryzys może sprawić, że za 5 lat Grecy będą żyć gorzej od Polaków

"Opracowuje się prognozy, a brakuje podejmowania niezbędnych decyzji, odwagi politycznej, by je wprowadzać, by koordynować działania w najlepszy możliwy sposób" - ocenił.

Alumnia odrzuca jednak możliwość nowej recesji, o której mówi Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

"Jedną sprawą jest mówienie o spowolnieniu, które jest rzeczywistością, a inną o recesji. Recesja to +wzrost negatywny+, a stopy wzrostu PKB w strefie euro, Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych, są dodatnie" - podkreślał.

Grecja, Portugalia i Irlandia zostały objęte w ostatnich miesiącach planami pomocy finansowej. Grecja ogłosiła w niedzielę, w oczekiwaniu na odblokowanie kolejnej transzy pomocy i inne ważne dla przyszłości kraju i strefy euro decyzje, kolejne oszczędności mające na celu ograniczenie jej długu publicznego.

Spotkanie ministrów G7, które odbyło się w weekend, najprawdopodobniej nie uspokoi rynków, na których już w piątek doszło do paniki. Giełdy europejskie w poniedziałek na otwarciu kontynuowały spadki, obawiając się bankructwa Grecji i rozszerzenia kryzysu zadłużenia publicznego na inne kraje, jak Hiszpania czy Włochy - pisze agencja AFP.