W Polsce gości misja chińskiego resortu handlu. W poniedziałek w Warszawie jej uczestnicy przedstawili polskim firmom ofertę udziału w Chińskich Targach Importowo-Eksportowych w Kantonie. Do tej pory jedynie pojedyncze polskie przedsiębiorstwa prezentowały tam swoją ofertę. Targi kantońskie, które miały już 110 edycji, to największa impreza wystawiennicza w Chinach i jedna z największych na świecie.

Chińczycy podkreślali, że wymiana handlowa między naszymi krajami w 2010 r. wyniosła 11 mld dolarów, czyli wzrosła dziesięciokrotnie w porównaniu z 2000 r. i o 24 proc. w porównaniu z 2009 r. W 2011 r. spodziewany jest kolejny wzrost wartości tej wymiany, po pierwszym półroczu wartość wymiany wyniosła 6 mld dolarów i była o 11,4 proc. większa niż w pierwszym półroczu 2010.

Problemem jest dysproporcja pomiędzy importem a eksportem we wzajemnych obrotach. Chińczycy wysyłają do Polski towary o wartości 9,5 mld dolarów, a polski eksport do Chin to jedynie 1,7 mld dol. Chińczycy podkreślali, że polski eksport do ich kraju, to zaledwie jeden procent całości naszego eksportu, podczas gdy cały import Chin to aż 1,6 biliona dolarów.

"To pokazuje, jak potężny jest chiński rynek, jakie są możliwości dla Polski i że nie będzie problemu z chińskimi klientami na polskie produkty" - podkreślał w Warszawie dyrektor generalny departamentu współpracy z krajami europejskimi chińskiego ministerstwa handlu Wang Shouwen.

Shouwen podkreślił, że w warunkach międzynarodowego kryzysu gospodarczego Polska jest wyjątkiem i ma potencjał do dalszego rozwoju współpracy z Chinami. "Targi mogą być dobrym miejscem, by zaprezentować swoje produkty i poszukiwać partnerów handlowych w Chinach" - zachęcał.

W jego ocenie dobrym przyjęciem w Chinach cieszyłyby się m.in. polskie technologie ochrony środowiska, oczyszczalnie ścieków i systemy ochrony powietrza, ponieważ chińskie miasta inwestują w tę dziedzinę, starając się poprawić warunki życia mieszkańców.

Polskie produkty rolnicze i spożywcze, szczególnie z białego mięsa, cenione są przez Chińczyków i znalazłyby z pewnością zbyt w Chinach, również meble, części zamienne do samochodów, surowce, np. koks - wyliczał. "W zasadzie współpracę można rozwijać bez ograniczeń. Tylko niebo jest barierą" - przekonywał.

Radca handlowy ambasady Chin Ma Changlin wśród towarów, które z zainteresowaniem byłyby przyjęte na chińskim rynku, wymienił produkty spożywcze. Według niego np. polskie mleko w proszku jest towarem poszukiwanym i cenionym przez Chińczyków. "Problemem dla naszych służb celnych jest +walizkowy+ przywóz polskiego mleka przez wracających z Polski do kraju naszych obywateli" - mówił.

Wśród produktów, które sam ceni i przywozi z Polski, wymienił polską wódkę, wędliny - kiełbasę oraz bursztyn. Podał, że bursztyn osiąga w Chinach ceny nawet dziesięciokrotnie wyższe niż w Polsce.

"Dobry zbyt miałyby polska cielęcina i drób, który po przeminięciu epidemii ptasiej grypy ma już swobodny dostęp do rynku chińskiego. Chińczycy cenią m.in. mięso indycze i produkty z tego mięsa. Smak polskich wędlin również odpowiada Chińczykom" - podkreślił. "Jedna z polskich firm pracuje nad otwarciem w Chinach zakładu przetwórstwa mięsa, w którym produkowane będą kiełbasy" - poinformował.

Reprezentantka jednej z największych firm budowlanych w Szanghaju zachęcała do współpracy firmy produkujące okna. "Podczas naszej pracy w Polsce zauważyliśmy, że polskie okna są dużo lepszej jakości niż chińskie. Te produkty z pewnością znalazłyby zbyt na naszym rynku" - mówiła.

Radca Changlin podkreślił, że w Chinach nikt nie wątpi w jakość polskich produktów, jedynym problemem jest ich dobra promocja. Jego zdaniem wizyta delegacji chińskiego resortu handlu w Polsce świadczy o zainteresowaniu stosunkami gospodarczymi z Polską władz chińskich najwyższego szczebla.

Dyrektor Shouwen podkreślił, że została już podjęta decyzja o przywróceniu importu polskiej wieprzowiny, bardzo cenionej na tamtejszym rynku, a pozostały do załatwienia techniczne sprawy - wizyta chińskich służb weterynaryjnych w polskich zakładach, które będą wysyłać mięso do ChRL i uzyskanie odpowiedniego certyfikatu władz weterynaryjnych.

Shouwen, pytany, kiedy faktyczne ponowne otwarcie rynku może nastąpić, wyjaśnił, że zależy to od urzędników w Chinach. "Wiele krajów chce przywozić swoje mięso do Chin i niewielu urzędników zajmujących się tym ma do załatwienia bardzo dużo różnych wniosków, wśród nich z Polski" - tłumaczył.

Podał, że wzrost ceny mięsa wieprzowego w Chinach w ostatnim okresie sięgnął 57 proc., polska wieprzowina jest dużo tańsza i bardziej ceniona przez Chińczyków ze względu na jakość niż np. amerykańska. Dyrektor podkreślił, że z chińską delegacją przyjechał do Polski przedstawiciel izby przemysłu spożywczego i uczestniczy w targach Polagra Food, które odbywają się w Poznaniu.

Dyrektor Shouwen podkreślał, że zachętą do eksportu jest obniżanie przez władze Chin podatku importowego. Władze zachęcają też branżowe izby w Chinach do nawiązywania kontaktów międzypaństwowych ze swoimi odpowiednikami. "W przypadku Polski współpraca dotyczy Krajowej Izby Gospodarczej, która organizuje misje biznesowe do Chin. Specjalne zachęty skierowane są do instytucji z krajów o wyjątkowo dużych dysproporcjach w wymianie handlowej, do których zalicza się Polska" - dodał.

Zdaniem Jana Rafałowskiego z KIG pozytywnym zmianom relacji między naszymi krajami sprzyjałoby zorganizowanie Forum Polsko-Chińskiego. "Są podobne spotkania polskich firm z przedstawicielami innych, nawet niewielkich krajów, do tej pory nie zorganizowano forum polsko-chińskiego. Byłoby ono dobrym miejscem do nawiązywania współpracy i sygnalizowania i wyjaśniania powstających problemów na bieżąco" - powiedział PAP Rafałowski.

W ocenie doradcy w KIG, to nie język jest barierą w kontaktach polsko-chińskich, tylko zawiłość przepisów, brak wsparcia dla takich kontaktów ze strony polskich władz i informacji o małych i średnich firmach, które chciałyby nawiązać współpracę. "Brak jest też informacji o chińskich realiach, procedurach, wymogach strony chińskiej" - dodał.

Chińczycy podali, że w organizowanych od 1957 r., dwa razy w roku (kwiecień i październik) targach w Kantonie bierze udział 24 tys. dostawców. Powierzchnia wystawiennicza to w sumie 1 mln metrów kwadratowych. Odwiedza je ok. 200 tys. osób, wśród nich 2-3 tys. zwiedzających z Polski. Kanton (Guangzhou) leży w południowo-wschodnich Chinach, ok. 2 godziny drogi samochodem od Hongkongu.