Depozyty indywidualne i instytucjonalne w bankach greckich spadły w ciągu ostatniego roku o 19 proc., a w bankach irlandzkich w ostatnich 18 miesiącach spadek wyniósł aż 40 proc. Jednocześnie firmy finansowe w UE pożyczają sobie nawzajem coraz mniej, a fundusze rynku pieniężnego zmniejszyły wielkość swoich inwestycji w bankach w Niemczech, Francji i Hiszpanii.

Mimo że Europejski Bank Centralny wziął na siebie część problemu i zapewnił około 500 mld euro tymczasowego finansowania, banki wciąż ograniczają udzielanie kredytów, co może odbić się negatywnie na wzroście gospodarczym w ich krajach. Zwiększają one też wydatki na utrzymywanie obecnych i przyciąganie nowych depozytów lub, jak w przypadku Włoch, sprzedaż obligacji z oprocentowaniem pięciokrotnie wyższym niż to na rachunkach oszczędnościowych – działania te będą miały jednak szkodliwy wpływ na zyski.

„Wszystko to jest oznaką dużej ilości strachu w europejskim sektorze finansowym,” mówi Kash Mansori, starszy ekonomista amerykańskiej firmy doradczej Experts Finance. „Wskazuje to na brak zaufania pomiędzy europejskimi bankami, które w związku z tym przenoszą swoje pieniądze poza system UE. Podobny brak zaufania miał miejsce na świecie w roku 2008.”

>>> Czytaj też: Koczot: EBC przestanie być koszem na śmieciowe papiery dłużne

W ciągu ostatnich 12 miesięcy osiem największych funduszy rynku pieniężnego w USA zmniejszyło o połowę ilość kredytów udzielanych niemieckim, francuskim i brytyjskim bankom i przestało finansować firmy finansowe we Włoszech i w Hiszpanii, jak podaje raport inwestycyjny Bloomberg. Ankieta przeprowadzona przez Fitch Ratings pokazuje z kolei, że fundusze amerykańskie zmniejszyły udzielane europejskim bankom kredyty o 20 proc. w okresie od końca maja do lipca.

Akceptując obligacje tych państw jako zabezpieczenie w zamian za fundusze, EBC gromadzi coraz więcej ryzyka – stwierdza Desmond Lachman z American Enterprise Institute. W przypadku bankructwa straty EBC będą musiały być pokryte przez państwa członkowskie UE. „Jeśli dojdzie do bankructwa jakiegoś państwa, EBC zostaną z tego akcje śmieciowe, które zostały przyjęte jako zabezpieczenie,” mówi Lachman. „W bardzo zawoalowany sposób w niebezpieczeństwie znajdują się więc pieniądze europejskich podatników. Ale nie ma innego wyjścia. EBC to jedyna opcja.”

Prezes EBC Jean-Claude Trichet broni działań swojej instytucji: „Jesteśmy gotowi zapewnić płynność finansową, tak jak w przeszłości.” Jednak w Europie rosną obawy przed bankructwem lub powrotem do narodowej waluty.

W najgorszej sytuacji znajdują się banki w Irlandii. Pieniądze zaczęły z nich znikać już na początku roku 2010, a największe spadki w depozytach zanotowano pod koniec ubiegłego i w pierwszym kwartale obecnego roku. Jednak inwestorom indywidualnym nie tak łatwo jest ulokować swoje środki w instytucjach zagranicznych, w związku z czym da się zauważyć przepływ środków do lokalnych oddziałów zagranicznych banków.

>>> Polecamy: EBC traci wiarygodność. Euro najsłabsze od dekady względem jena

W Grecji i we Włoszech strach przed bankructwem zdecydowanie popycha bogatszych mieszkańców do lokowania środków zagranicą, ponieważ chcą oni w ten sposób uniknąć płacenia wysokich podatków w przypadku powrotu do narodowej waluty. Innym sposobem jest inwestowanie w złoto lub przechowywanie pieniędzy w skrytkach depozytowych. „Ludzie dosłownie chowają pieniądze pod materacem żeby uniknąć podatków,” mówi Carlo Alberto Carnevale-Maffe, profesor strategii biznesowej z Mediolanu.

Europejskie instytucje kredytowe również przenoszą środki poza swój region. Pomiędzy lutym a końcem sierpnia tego roku środki przetrzymywane przez zagraniczne banki w Systemie Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych wzrosły ponad dwukrotnie – banki europejskie zdecydowanie wolą lokować swoje pieniądze w Fedzie niż udzielać kredyty słabym bankom w swoim regionie.

>>> Polecamy: Kryzys w Grecji: Polska giełda i banki utoną razem z Grecją?