"Decyzja Philippa Hildebranda, prezesa SNB, stwarza ryzyko zalania szwajcarskiej ekonomii gotówką stawiając w złym świetle rolę narodowego banku Szwajcarii w zachowani stabilnych cen na rynku”, mówią ekonomiści z banku Credit Suisse Group AG oraz Barclays Capital. "Podczas gdy, banki centralne na całym świecie szukają sposobów, żeby nie dopuścić do recesji poprzez dodatkową stymulację gospodarek albo cięcie stóp procentowych - pięcie się do góry franka zmusiło już raz polityków do podjęcia podobnej do tej ostatniej interwencji, która wywołały tylko dekadę gwałtownej inflacji w latach 70" - pisze Bloomberg.

„Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka”, powiedział Claude Maurer, ekonomista w Credit Suisse w Zurychu. „Możesz albo dążyć do wyznaczenia limitu kursu wymiany, albo przeforsować walkę z wysokimi cenami”. SNB najwyraźniej oczekuje, że z dwojga złego inflacja w krótkim okresie czasu jest mniejszym zagrożeniem.

>>> Czytaj też: SNB poruszył domino. Inne banki centralne też chcą osłabiać swoje waluty

Bank centralny Szwajcarii ogłosił 6 sierpnia, że będzie skupować nieograniczone ilości obcych walut, aby utrzymać kurs franka do euro na poziomie 1,20. i zrobi w tym celu wszystko, jeśli sytuacja będzie tego wymagać. Tuż przed tym frank szwajcarski umocnił się o 13 proc. w stosunku do euro do rekordowego poziomu. Frank prawie zrównał się z euro 9 sierpnia. taka sytuacja dławiła eksport największych szwajcarskich spółek, takich jak Swatch Group AG, producent zegarków. 

Aleksander Ziegler, profesor finansów na uniwersytecie w Zurychu, powiedział, że koszty inflacji przewyższy wyznaczony przez bank centralny limit na poziomie 2 proc. w ciągu następnych 3 lat, nawet jeśli nie będzie wzrostu gospodarczego. Ceny konsumenckie urosły o 0,2 proc. w sierpniu w stosunku do poprzedniego roku. 

Inwestorzy wywindowali kurs franka szwajcarskiego w związku ze spekulacjami o tym, że rządy krajów europejskich nie poradzą sobie z rosnącym zadłużeniem i nie powstrzymają Grecji przed bankructwem. Od tego czasu parytet franka do euro pozostaje na poziomie 1,2. 

„SNB stwarza niezwykle wysoki potencjał dla ryzyka inflacji”, powiedział także Thorsten Polleit, ekonomista w Barclays Capital we Frankfurcie.

>>>Zobacz też: Bank Szwajcarii gra va banque – opinie analityków o sztywnym kursie franka

“Aby obronić wyznaczony limit, SNB podejmuje codziennie 4 mld USD na rynku walutowym. Przed wprowadzaniem w życie decyzji o usztywnieniu kursu, rezerwy walutowe SNB wynosiły rekordowe 253,4 mld franków (305,1 mld USD) pod koniec sierpnia, częściowo dzięki zyskom z wymiany zagranicznych walut w celu osłabienia franka. To prawie połowa PKB Szwajcarii. 

Szwajcarzy w swojej historii przeżyli już okres wielkiej inflacji w wyniku sterowania rynkiem franka. W 1978 roku, aby zahamować aprecjację franka w stosunku do niemieckiej marki szwajcarzy wprowadzili podobny limit kursowy jak obecnie do euro. Koszty inflacji przekroczyły wtedy koszty interwencji przez 10 z 12 następnych lat. Roczny wzrost cen sięgał 7,5 proc. do połowy roku 1981. Jeszcze w 1978, a więc przed interwencją wynosił ona 1 proc. 

Ostatni raz wskaźnik cen konsumpcyjnych w Szwajcarii wyniósł 2 proc. w grudniu 2007 roku – po raz pierwszy od 12 lat. Przekroczenie 2 proc. inflacji oznaczałoby podniesienie przez SNB stóp procentowych. W Szwajcarii stopy procentowe są jednymi najniższych na świecie.