Czwartkowa sesja rozpoczęła się poniżej poziomu 4,40 za euro po tym, jak kurs EUR/PLN pokonał wczoraj tę psychologiczną barierę. Inwestorzy są negatywnie nastawieni do walut naszego regionu i taka sytuacja będzie utrzymywać się co najmniej do końca tego tygodnia.

"Wczorajsze wydarzenia tak naprawdę powinny sprzyjać umocnieniu się złotego. Tak się jednak nie stało. Obstawiałbym, że inwestorzy bardziej pogrywają sobie, niż redukują pozycje albo testują Ministerstwo Finansów i jego skłonność do interwencji. Bardziej prawdopodobny jednak wydaje mi się pierwszy scenariusz" - powiedział analityk walutowy Banku BGŻ Piotr Poplawski.

W jego ocenie, obecna nerwowość rynku podyktowana jest niepewnością, co do rozwoju sytuacja w strefie euro.
"Inwestorzy są pogubieni i czekają na jakieś konkretne deklaracje, czy postanowienia dotyczące Grecji i kwestii zadłużenia. Politycy próbują ratować sytuację, ale awersja do ryzyka utrzymuje się i taki stan może utrzymać się jeszcze co najmniej przez kilka dni" - uważa Popławski.

Analityk uważa, że polska waluta nie ma szans na odreagowanie bez wyraźnego uspokojenia sytuacji na świecie. Złoty będzie poruszał się dziś w przedziale 4,40-4,42 za euro, podobnie może być jutro.

Dzisiaj odbędzie się aukcja hiszpańskich obligacji, która będzie ponownym testem zaufania do Eurolandu, po niezbyt udanej aukcji włoskiego długu.

Na czwartek zaplanowane jest także posiedzenie szwajcarskiego banku centralnego (SNB), jednak ze względu na podjęte wcześniej działania nie powinny mieć wpływu na notowania franka szwajcarskiego.

Kurs EUR/USD dotarł wczoraj do 1,3740, gdzie nastąpiło zatrzymanie trendu wzrostowego. Dziś rano kurs jest wciąż w okolicy 1,37.

W czwartek, ok.. godz. 9:50 jedno euro kosztowało 4,3868 zł, a dolar 3,1852 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,3773.
W środę po godz. 17:40 za jedno euro płacono 4,3694 zł a za dolara 3,1877 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,3708.