„W ciągu ostatnich pięciu lat ceny surowców, takich jak guma, kukurydza i bawełna podwoiły się, następnie drastycznie spadły, by wzrosnąć czterokrotnie. Czy to typowy taniec związany z ograniczoną podażą i rosnącym popytem? A może banki centralne i inwestorzy napompowali rynki surowcowe, tak że wahania stały się silniejsze?” – pyta Derek Thompson w artykule na serwisie theAtlantic.com.

Powołując się na raport oddziału Fed z St. Luis, dziennikarz zwraca uwagę, że istnieją co najmniej trzy strukturalne przyczyny wzrostu cen żywności:

  • Załamanie podaży: 47 proc. wzrost cen pszenicy w tym roku wywołały „susze w Rosji i Chinach oraz powodzie w Australii i Kanadzie” – stwierdza raport.
  • Rozwój Chin i Indii, których udział w samym tylko rynku aluminium i miedzi wzrósł czterokrotnie od 199 5r.
  • Rozwój rynku biopaliw: Wzrost popytu na etanol i biodiesel pochłania nadwyżkę produkcyjną na rynku kukurydzy i soi.

>>> Zobacz też: Wysokie ceny żywności wynikają z przyczyn strukturalnych

W raporcie Fed pojawia się jednak myśl, że sytuacja na rynku surowców wygląda na „bańkę rozdmuchaną przez bliskie zera stopy procentowe oraz nadmierne spekulacje na rynku kontraktów terminowych.”

Thompson tłumaczy ten mechanizm następująco. „Rezerwa Federalna chce by banki pożyczały więcej pieniędzy, więc obniża stopy procentowe i skupuje od banków ryzykowne aktywa w zamian za środki płynne, takie jak gotówka. Zalane gotówka fundusze inwestycyjne poszukują najwyższych możliwych zysków. Co gwarantuje takie zysk? Dobra które mają strukturalne podstawy wzrostu cen.” Jak pisaliśmy powyżej rynek surowców, a zwłaszcza żywności spełnia obecnie te kryteria.

>>> Czytaj też: Spekulanci: windują ceny surowców i zmuszają unijnych bankrutów do kapitulacji

A w jaki sposób kontrakty terminowe powodują wzrost cen? Ten mechanizm finansowy, będący pierwotnie formą zabezpieczenia farmerów przed niepewnością na rynku żywności, zakłada sprzedaż płodów rolnych po z góry ustalonej cenie. Kontraktami futures handlują jednak również banki i inwestorzy. W ostatnich latach spekulacje zdecydowanie zdominowały rynek kontraktów terminowych doprowadzając do wzrostów ich wartości. A wzrost „przyszłych,” zakontraktowanych cen żywności ciągnie w górę rzeczywiste ceny.

Ostatecznie cierpią na tym nabywcy żywności, czyli wszyscy konsumenci. Skala trudności jest jednak różna w zależności od poziomu rozwoju. Podczas gdy w państwach wysokorozwiniętych wydatki na żywność stanowią zaledwie 13 proc. budżetu gospodarstw domowych, w krajach rozwijających się jest to aż 70 proc. Obecnie na świecie jest ponad miliard chronicznie niedożywionych osób, zaś w Afryce stanowią oni jedną trzecią populacji. Wiele wskazuje na to, że to najbiedniejsi płacą za zyski świata finansów.

>>> Zobacz też: 3x5, czyli cukier, chleb i benzyna po 5 zł. Dlaczego żywność jest tak droga?