Można było więc przypuszczać, że czwartkowe notowania będą wyjątkowe, a zupełnie symbolicznym był fakt, że dokładnie 3 lata temu upadł Lehman Brothers, co uznaje się za oficjalny początek kryzysu gospodarczego.

Sesja przebiegała dość spokojnie, a giełdy notowały umiarkowane wzrosty mimo słabych danych makro. Indeks NYES opisujący sektor usług w rejonie Nowego Yorku był gorszy niż przewidywano i spadł do poziomu -9 pkt. Również słabo zaprezentował się w cotygodniowej odsłonie rynek pracy w Stanach Zjednoczonych, ponieważ tygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła do 428 tysięcy. Zaskakująco ta seria nieciekawych danych nie zmieniła obrazu sesji i byki dalej utrzymywały wyraźne wzrosty. Kolejne publikacje były już zdecydowanie lepsze. Produkcja przemysłowa w USA w sierpniu wcale nie spadła tak jak zapowiadały to wskaźniki wyprzedzające w poprzednim miesiącu, a nawet wzrosła o 0,2 proc. Ta informacja miałaby zapewne znaczenie gdyby nie fakt, że została jednak całkowicie przyćmiona komunikatem z największych banków centralnych na świecie, które udostępniły bankom komercyjnym krótkoterminowe pożyczki dolarowe do końca roku. To wywołało euforię zakupów. WIG20 z miejsca powiększył wzrosty o 2 proc. i wybił się powyżej 2300 pkt., a akcje banków na zachodnich parkietach notowały dwucyfrowe wzrosty.

Ta wspólna interwencja ECB, FED, Banku Japonii, Banku Anglii i Szwajcarskiego Banku Centralnego przypadła idealnie w rocznicę krachu, podczas którego postanowiono nie interweniować i przypadkiem zamrożono wszystkie przepływy na rynku finansowym. Ten dość niecodzienny prezent dla rynku sprawił, że inwestorzy ewidentnie się ucieszyli, jednak po dłuższym zastanowieniu mogą dojść do wniosku, że te działania oznaczają ponowne kłopoty z wiarygodnością w systemie bankowym. Istnieje jednak szansa, że ponieważ jutro wygasają kontrakty, a od poniedziałku będzie się komentować nadchodzące posiedzenie FED to nie będzie czasu na reakcje po głębszych przemyśleniach.

Po interwencji publikowano jeszcze indeks Fed z Filadelfii, ten sam który w sierpniu swoim spadkiem przeraził rynki, i choć tym razem wyniósł on -17,5 pkt., czyli nadal jest słabo, to przynajmniej nie tak fatalnie jak poprzednio. Nie miało to jednak znaczenia, bo wciąż świeży był wpływ komunikatu z banków.

Tak silna zmiana w końcówce tuż przed piątkowym wygasaniem kontraktów dodatkowo komplikuje sytuację inwestorów. Przez to trudno jest ocenić ile w cenach akcji jest realnego popytu, a ile gry pod kolejne prezenty w postaci kontenerów gotówki z narodowych drukarni. Ponieważ jutrzejsza sesja przez swoją wyjątkowość nie da w tym temacie żadnej odpowiedzi to odpowiedź poznamy dopiero w przyszłym tygodniu.