W czwartek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zachowaniu przez państwo polskie większościowego pakietu akcji Grupy Lotos S.A. Przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Krzysztof Steckiewicz powiedział, przedstawiając projekt, że pod projektem zebrano 156 tys. podpisów, "przy czym podpisy jeszcze napływają do komitetu". "Celem projektowanej ustawy jest zapewnienie bezpieczeństwa interesów państwa polskiego" - dodał. Jego zdaniem regulacje zawarte w projekcie nie naruszają ogólnych zasad swobodnego przepływu kapitału w ramach UE. Steckiewicz zapewnił, że projekt był konsultowany z przedstawicielami m.in. społeczności lokalnej, przedsiębiorców oraz środowiska naukowego.

>>> Czytaj też: Prywatyzacja Lotosu: rosyjski TNK-BP dał do zrozumienia, że jest na krótkiej liście

Występujący w imieniu PO pos. Tadeusz Aziewicz powiedział, że "projekt jest "dziwny, trudno jest jednoznacznie odczytać prawdziwe intencje jego twórców". Jego zdaniem twórcy projektu prawdopodobnie "inspirowali się podręcznikami ekonomii politycznej socjalizmu". "Zawartość omawianego projektu kwalifikuje go do odrzucenia w I czytaniu" - dodał. Zaznaczył, że szanując obywateli, którzy złożyli pod nim podpisy, wnosi o przekazanie projektu do komisji skarbu.

Wojciech Jasiński z PiS powiedział, że "Polska powinna mieć duże spółki, których centrum decyzyjne jest w Polsce". Jego zdaniem Lotos stać w tej chwili na spłacenie starych kredytów i przystąpienie w stosownym czasie "do dalszego skoku inwestycyjnego". Dodał, że Lotos pełni ważną rolę w systemie bezpieczeństwa energetycznego. "Jeśli siedziba Lotosu po ewentualnej sprzedaży będzie w Gdańsku, to przecież faktycznie decyzje będą zapadały gdzie indziej" - powiedział. Dodał, że PiS będzie popierał uchwalenie ustawy.

Zdaniem Ryszarda Zbrzyznego z SLD, inicjatywa jest pretekstem do rozpoczęcia w Sejmie szerokiej debaty na temat polskiej prywatyzacji. "Ten projekt ustawy jest swoistym wotum nieufności dla tego rządu" - ocenił.

Marian Starownik z PSL powiedział, że Lotos jest firmą nietuzinkową, o strategicznym charakterze dla Polski. Celowym więc jest stworzenie takich mechanizmów, aby po ewentualnej prywatyzacji państwo miało wpływ na to, co się w Lotosie dzieje.

Wiceminister skarbu Mikołaj Budzanowski zaapelował, aby nie stawiać rządowi nieuzasadnionych zarzutów, "Grupa Lotos nie została sprzedana, został rozpoczęty proces prywatyzacji, zgodnie z najlepszymi standardami światowymi. Jest to międzynarodowy przetarg, międzynarodowa prywatyzacja i absolutnie nie jest (to) skierowane (...) do jednego konkretnego inwestora, pochodzącego zza wschodniej granicy" - powiedział.

Dodał, że przyszłemu inwestorowi zostały narzucone bardzo konkretne zadania w celu realizacji strategii firmy. Podstawowym kryterium nie jest tylko cena, lecz także m.in. nakłady inwestycyjne na rozwój spółki, kwestie dot. ochrony pracowników. "Prywatyzujemy nie po to, aby zamykać tę spółkę, tylko po to, aby się mogła zdecydowanie lepiej rozwijać" - powiedział. Dodał, że nie ma jeszcze ofert końcowych, są na razie oferty wstępne.

Obywatelski projekt ustawy blokującej sprzedaż Lotosu i zebrane pod nim podpisy złożono w gabinecie marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny na początku sierpnia. Podpisy gromadził Komitet Inicjatywy Ustawodawczej Polski Lotos, któremu wsparcia udzieliło PiS.

W październiku zeszłego roku resort skarbu zaprosił inwestorów do negocjacji w sprawie nabycia 69 mln 76 tys. 392 akcji Grupy Lotos, stanowiących 53,2 proc. kapitału zakładowego firmy. Do negocjacji zaproszono zainteresowane podmioty "ze szczególnym uwzględnieniem tych, których przedmiot działalności obejmuje górnictwo ropy naftowej".

Pod koniec maja rosyjski dziennik "Kommiersant" poinformował, że TNK-BP, trzeci pod względem wielkości koncern paliwowy w Rosji, złożył wstępną ofertę na zakup akcji Grupy Lotos.

W czerwcu ministerstwo skarbu wyłoniło cztery podmioty, w tym jeden warunkowo, spośród których zostanie wybrany inwestor dla Grupy Lotos. Termin złożenia ofert wiążących to 16 listopada 2011 roku. Nazwy wyłonionych podmiotów nie będą podawane do publicznej wiadomości. Ostateczne decyzje ws. prywatyzacji Grupy będzie podejmował już nowy rząd, na przełomie 2011 i 2012 r.

>>> Kryzys w Europie otwiera przed Rosją drogę do gospodarczej ekspansji

Premier Donald Tusk mówił w czerwcu, że Polska, jako poważny partner i państwo, nie może wykluczać z definicji żadnego inwestora, "dlatego, że ma taką czy inną narodowość, albo nie podoba się, tej czy innej redakcji". "Będziemy oceniać wyłącznie te inwestycje, ewentualnych inwestorów, wyłącznie pod kątem naszego interesu narodowego i interesu samej firmy Lotos" - wyjaśnił.

Grupa Lotos jest drugim po PKN Orlen producentem paliw w Polsce. W marcu firma zakończyła realizację programu inwestycyjnego 10+, dzięki któremu potencjał przerobu ropy w rafinerii wzrósł o 75 proc. Rozbudowa gdańskiej rafinerii kosztowała 1,43 mld euro; w 2010 roku grupa uzyskała 30-proc. udział w krajowym rynku paliw. W skład Grupy Lotos, oprócz Grupy Lotos - spółki matki - wchodzi też: Lotos Czechowice, Lotos Jasło, Lotos Petrobaltic (prowadzi wydobycie ropy naftowej i gazu na Morzu Bałtyckim), a także kilkanaście innych spółek-córek. Zatrudnienie w grupie kapitałowej na koniec 2010 roku wyniosło 5010 osób.