Od czasu krachu kredytowego są go pozbawione. Jednak sumy, których wymagają, są naprawdę niewielkie. Aktywa – i zobowiązania – brytyjskich banków przekraczają 6 bln funtów. To czterokrotność dochodu narodowego. Kredyty dla firm wynoszą około 200 mld funtów, czyli 3 proc. całości.

>>> Czytaj też: Oto najbardziej pożądani pracodawcy w bankowości i finansach

Większość ze wspomnianych 6 bln to efekt wzajemnych rozliczeń instytucji finansowych. Początkowo ta eksplozja aktywności na rynku międzybankowym miała niewielki wpływ na system bankowy. W latach 2007 – 2008 odkryliśmy, że założenie gwarantowanej płynności i bezpieczeństwa jest fałszywe. Rządy były zmuszone ratować system, by uniknąć niebezpieczeństwa, że jego upadek sparaliżuje gospodarkę.

>>> Polecamy: Ruszyła wyprzedaż banków w Europie. Włosi pozbędą się Pekao?

Priorytetem banków była jednak odbudowa bilansów w dawnym kształcie. Jednak holdingowa struktura banków może być opłacalna tylko przy znacznie większym kapitale niż banki tradycyjnie trzymają lub mogą pozyskać. Inwestorzy nie będą w nieskończoność kupować nowych emisji akcji, a banki twierdzą, że dostępny kapitał pozostaje kosztowny. W efekcie firmy z sektora realnej gospodarki odkrywają, że kapitał potrzebny do rozwijania działalności jest trudno dostępny, a banki twierdzą, że muszą podnosić marże kredytowe.

Tylko jeżeli tradycyjna bankowość detaliczna zostanie wydzielona, gwarancje podatników zostaną ograniczone do indywidualnych i biznesowych deponentów, a fundusze przeznaczane przez rząd na system bankowy będą przekierowane na zaspokajanie potrzeb firm, które tworzą miejsca pracy i powodują wzrost gospodarczy.