Fundusz, którego powstanie ma być oficjalnie ogłoszone dziś, zwróci się do towarzystw emerytalnych i ubezpieczeniowych, od których chce pozyskać 52 mln funtów. Pieniądze zostaną przeznaczone na przejęcie trzech parków solarnych zbudowanych i zarządzanych przez firmę Low Carbon. Łącznie produkują one ok. jednej trzeciej energii słonecznej w Wielkiej Brytanii.

>>> Czytaj też: Fundusze inwestycyjne zatonęły w sierpniu

Międzynarodowi inwestorzy coraz częściej spoglądają na rynek infrastruktury jako atrakcyjną alternatywę dla obligacji rządowych. Od zarządzania lotniskami i opłatami drogowymi po utrzymywanie rządowych szkół i szpitali duże instytucje szukają długoterminowych, stałych źródeł dochodów, które pokryłyby ich długoterminowe zobowiązania.

– Chodzi o to, że pozwoli to inwestorom instytucjonalnym lokować pieniądze w aktywa, które są stabilne i długoterminowe – powiedział Alex Price, prezes Palmer Capital. – Inwestorzy nie tylko zbiorą punkty za swoją korporacyjną odpowiedzialność społeczną. To obszar, który w najbliższych latach może tylko rosnąć, ponieważ różnica pomiędzy potrzebami energetycznymi i podażą energii będzie się pogłębiać – dodał.

>>> Czytaj też: Atom - jedyny ratunek dla polskiej energetyki?

Od przełomu wieku Wielka Brytania przeszła od prawie 10-proc. nadwyżki energetycznej do uzależnienia od importu, który sięga prawie jednej trzeciej tego, co jest zużywane – wynika z danych Ministerstwa ds. Energetyki i Zmian Klimatycznych. 90 proc. swoich potrzeb energetycznych kraj pokrywa z paliw kopalnych, a źródła odnawialne stanowią zaledwie 3,3 proc.

Wszystkie parki solarne znajdują się w Kornwalii i obejmują obszar 75 akrów (ponad 300 tys. mkw.), co stanowi odpowiednik 40 boisk piłkarskich. Przy pełnym wykorzystaniu mocy produkcyjnych każdy park będzie generował 5 MW energii, czyli 15 mln kilowatogodzin rocznie. Będzie ona sprzedawana krajowej sieci energetycznej i będzie zasilała 3 tys. domów.

Roy Bedlow, prezes Low Carbon, powiedział, że fundusz stanowi ważny krok w rozwoju energii odnawialnej.